Niełatwa sztuka odpoczywania

Lipiec ma w sobie coś wyjątkowego. Nawet jeśli nie wszyscy właśnie rozpoczynamy urlop, to gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl o wakacjach, zwolnieniu tempa i chwili oddechu. To również czas, kiedy częściej niż zwykle rozmawiamy o work-life balance – pisze w dodatku Rzeczpospolitej „ESG w praktyce” Ewa Matyszewska, Dyrektor ds. Komunikacji i Zrównoważonego Rozwoju

Do napisania mojego otwarcia zainspirował mnie tekst Anny Mizerskiej (zamieszczony w tym wydaniu), która zastanawia się, czy firmy rzeczywiście pozwalają swoim pracownikom odpoczywać – dając im przestrzeń do wykorzystania urlopu bez konieczności pozostawania w gotowości, odbierania telefonów czy odpowiadania na e-maile. Czytając go, pomyślałam jednak o czymś jeszcze.

A może dziś największym wyzwaniem nie jest to, czy organizacje pozwalają nam odpoczywać, ale czy my sami jeszcze potrafimy to robić?

Wyłączyć komputer jest stosunkowo łatwo. Telefon – trochę trudniej. Ale wyłączyć głowę? Przestać zastanawiać się, co dzieje się w pracy podczas naszej nieobecności, czy wszystko idzie zgodnie z planem, czy ktoś poradzi sobie z naszymi zadaniami i... czy przypadkiem świat nie odkryje, że świetnie funkcjonuje również bez nas?

Żyjemy w czasach, w których bycie zajętym stało się symbolem sukcesu. Im bardziej jesteśmy przepracowani, tym częściej postrzegamy siebie jako bardziej zaangażowanych i wartościowych. Zmęczenie bywa dziś traktowane niemal jak zawodowy medal, a pełny kalendarz – jako dowód naszej skuteczności. Nic więc dziwnego, że wielu pracowników odczuwa niepokój przed urlopem. Pojawiają się pytania: czy naprawdę mogę zniknąć na dwa tygodnie? Czy wszystko będzie działać beze mnie? Czy jeśli firma świetnie sobie poradzi, to czy nadal jestem potrzebny?

To nie są pojedyncze przypadki. To sposób myślenia, który w wielu organizacjach stał się codziennością.

Cały artykuł można przeczytać w dodatku Rzeczpospolitej z dn. 23 lipca 2026r.