KOMENTARZ EKSPERTA W listopadzie nieco odchorowała polska giełda, ale korekta była niewielka, co dobrze wróży na grudzień, kiedy to zwyczajowo mamy „strojenie okienek” pod całoroczne zestawienia.
Duże szanse ma też święty Mikołaj, który może hojnie wynagrodzić inwestorów. Gorączka wokół sztucznej inteligencji nadal trwa – NVIDIA dowiozła wyniki za III kwartał, ale kluczowe jest to, że do grona beneficjentów tego wyścigu z sukcesem dołączają inni, jak chociażby Google. Rynek wierzy też w to, że FED nie zejdzie ze ścieżki obniżek stóp procentowych i tym samym 10 grudnia zobaczymy kolejne w rozpoczętym we wrześniu cyklu, cięcie o 25 punktów bazowych. Jednocześnie spekulacje wokół nominacji „aparatczyka” Donalda Trumpa na przewodniczącego FED, mogą podbijać „gołębie” oczekiwania, co do ruchów Rezerwy Federalnej w przyszłym roku. Kevin Hassett, o którym mowa, to szef rady doradców ekonomicznych (National Economic Consil) i zaufany „poplecznik” Trumpa, który może w większym stopniu być uległy „sugestiom” prezydenta. Ostateczna decyzja może zapaść jeszcze przed końcem roku i najpewniej wzbudzi negatywne emocje. Dolar ma szanse znaleźć się pod presją jednak już wcześniej i spadki amerykańskiej waluty będziemy obserwować przez cały grudzień. To jednak może być dobra informacja dla złotego, jak i walut rynków wschodzących.
Euro poniżej 4,20 zł? Takiego poziomu nie było w listopadzie, ale być może pojawi się w końcu grudnia. Bo fundamenty polskiej gospodarki są bardzo dobre. Wzrost PKB w III kwartale to 3,7 proc. r/r, a dane o produkcji przemysłowej, czy sprzedaży detalicznej za październik podbijają stawkę na IV kwartał. Jednocześnie maleje inflacja – wstępne dane za listopad wskazały na spadek CPI poniżej celu 2,5 proc., co teoretycznie może stwarzać większe pole do cięć stóp procentowych. Najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej jest zaplanowane już na 3 grudnia i kolejny z rzędu ruch o 25 punktów baz. w dół (do 4,00 proc. na stopie nominalnej) stał się bardziej prawdopodobny. Dalsze, szybkie obniżki w pierwszej połowie 2026 r. nie są jednak tak przesądzone w sytuacji, gdybyśmy wzrosło prawdopodobieństwo przyspieszenia dynamiki wzrostu PKB do ponad 4 proc. Większa ostrożność RPP w tej kwestii może jednak sprzyjać stabilizacji złotego na wysokich poziomach ze względu na atrakcyjne, bo nadal wysokie realne stopy procentowe.
W listopadzie na rynki wrócił wątek planu pokojowego dla Ukrainy w związku z nowa „inicjatywą dyplomatyczną” Białego Domu. Przyniosła ona jednak wiele kontrowersji i przysłużyła się bardziej propagowaniu rosyjskiej narracji i strategii „destabilizacji i dezinformacji” pośród społeczeństw krajów Unii Europejskiej, niż przybliżyła nas do realnego pokoju. Wydaje się, że USA nie przymuszą Rosjan do dłuższego rozejmu i rozpoczęcia rzeczywistych rozmów inaczej, jak poprzez dalsze dociskanie przez sankcje, które po październikowych ruchach wobec rosyjskich koncernów naftowych zdaje się, że stały się bardziej skuteczne. W efekcie wpływ tego czynnika na notowania złotego można uznać za krótkotrwały – pojawił się w listopadzie, ale nie powróci w grudniu. Do tak zwanej specyficznej dyplomacji Trumpa, rynki chyba już się przyzwyczaiły…
Co w grudniu? Poza zerkaniem na posiedzenie FED, to uwagę może przyciągnąć wspomniana nominacja nowego szefa Rezerwy Federalnej. Rynki mogą jednak już wcześniej dyskontować ryzyko związane z Kevinem Hassettem. Podobnie może mieć się sprawa związana z legalnością ceł Donalda Trumpa – wyrok Sądu Najwyższego w tej sprawie możemy zobaczyć najpóźniej w styczniu. I wiele wskazuje na to, że będzie on niekorzystny dla Białego Domu. To może doprowadzić do zamieszania na rynkach, ale raczej krótkotrwałego.
Marek Rogalski
Autor jest głównym analitykiem walutowym w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska. Tekst zawiera jego prywatne opinie i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu przepisów prawa.
Duże szanse ma też święty Mikołaj, który może hojnie wynagrodzić inwestorów. Gorączka wokół sztucznej inteligencji nadal trwa – NVIDIA dowiozła wyniki za III kwartał, ale kluczowe jest to, że do grona beneficjentów tego wyścigu z sukcesem dołączają inni, jak chociażby Google. Rynek wierzy też w to, że FED nie zejdzie ze ścieżki obniżek stóp procentowych i tym samym 10 grudnia zobaczymy kolejne w rozpoczętym we wrześniu cyklu, cięcie o 25 punktów bazowych. Jednocześnie spekulacje wokół nominacji „aparatczyka” Donalda Trumpa na przewodniczącego FED, mogą podbijać „gołębie” oczekiwania, co do ruchów Rezerwy Federalnej w przyszłym roku. Kevin Hassett, o którym mowa, to szef rady doradców ekonomicznych (National Economic Consil) i zaufany „poplecznik” Trumpa, który może w większym stopniu być uległy „sugestiom” prezydenta. Ostateczna decyzja może zapaść jeszcze przed końcem roku i najpewniej wzbudzi negatywne emocje. Dolar ma szanse znaleźć się pod presją jednak już wcześniej i spadki amerykańskiej waluty będziemy obserwować przez cały grudzień. To jednak może być dobra informacja dla złotego, jak i walut rynków wschodzących.
Euro poniżej 4,20 zł? Takiego poziomu nie było w listopadzie, ale być może pojawi się w końcu grudnia. Bo fundamenty polskiej gospodarki są bardzo dobre. Wzrost PKB w III kwartale to 3,7 proc. r/r, a dane o produkcji przemysłowej, czy sprzedaży detalicznej za październik podbijają stawkę na IV kwartał. Jednocześnie maleje inflacja – wstępne dane za listopad wskazały na spadek CPI poniżej celu 2,5 proc., co teoretycznie może stwarzać większe pole do cięć stóp procentowych. Najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej jest zaplanowane już na 3 grudnia i kolejny z rzędu ruch o 25 punktów baz. w dół (do 4,00 proc. na stopie nominalnej) stał się bardziej prawdopodobny. Dalsze, szybkie obniżki w pierwszej połowie 2026 r. nie są jednak tak przesądzone w sytuacji, gdybyśmy wzrosło prawdopodobieństwo przyspieszenia dynamiki wzrostu PKB do ponad 4 proc. Większa ostrożność RPP w tej kwestii może jednak sprzyjać stabilizacji złotego na wysokich poziomach ze względu na atrakcyjne, bo nadal wysokie realne stopy procentowe.
W listopadzie na rynki wrócił wątek planu pokojowego dla Ukrainy w związku z nowa „inicjatywą dyplomatyczną” Białego Domu. Przyniosła ona jednak wiele kontrowersji i przysłużyła się bardziej propagowaniu rosyjskiej narracji i strategii „destabilizacji i dezinformacji” pośród społeczeństw krajów Unii Europejskiej, niż przybliżyła nas do realnego pokoju. Wydaje się, że USA nie przymuszą Rosjan do dłuższego rozejmu i rozpoczęcia rzeczywistych rozmów inaczej, jak poprzez dalsze dociskanie przez sankcje, które po październikowych ruchach wobec rosyjskich koncernów naftowych zdaje się, że stały się bardziej skuteczne. W efekcie wpływ tego czynnika na notowania złotego można uznać za krótkotrwały – pojawił się w listopadzie, ale nie powróci w grudniu. Do tak zwanej specyficznej dyplomacji Trumpa, rynki chyba już się przyzwyczaiły…
Co w grudniu? Poza zerkaniem na posiedzenie FED, to uwagę może przyciągnąć wspomniana nominacja nowego szefa Rezerwy Federalnej. Rynki mogą jednak już wcześniej dyskontować ryzyko związane z Kevinem Hassettem. Podobnie może mieć się sprawa związana z legalnością ceł Donalda Trumpa – wyrok Sądu Najwyższego w tej sprawie możemy zobaczyć najpóźniej w styczniu. I wiele wskazuje na to, że będzie on niekorzystny dla Białego Domu. To może doprowadzić do zamieszania na rynkach, ale raczej krótkotrwałego.
Marek Rogalski
Autor jest głównym analitykiem walutowym w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska. Tekst zawiera jego prywatne opinie i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu przepisów prawa.