W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Korzystając z naszej strony akceptujesz zasady Polityki Cookie.
  • Zimny marzec, ciepła wiosna?

Zimny marzec, ciepła wiosna?

Marek Rogalski, Główny analityk walutowy w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska S.A. |

29 marca 2021

KOMENTARZ MIESIĄCA Lokalne rekordy słabości złotego, kolejny lockdown w kraju, oraz rentowności polskich obligacji na poziomach niższych, niż amerykańskie – tak w dużym skrócie wyglądał marzec z polskiego punktu widzenia. A na co warto będzie zwrócić uwagę w kwietniu?

Trzecia fala pandemii chyba nieco zaskoczyła naszych decydentów, którzy zostali zmuszeni do przywrócenia surowych restrykcji i zapowiedzi gotowości podjęcia dalszych radykalnych kroków, jeżeli sytuacja się nie ustabilizuje. Zdecydowana większość nowych przypadków COVID w Polsce to już wariant brytyjski, bardziej zaraźliwa mutacja, która wymusza konkretne posunięcia. Ale czy kolejny już lockdown, który na razie ma potrwać do końca pierwszej dekady kwietnia nie doprowadzi do przesunięcia w czasie spodziewanego odbicia polskiej gospodarki? Niewykluczone, że tak, ale rynki mogły to już uwzględnić w wycenach na warszawskiej giełdzie, czy w przypadku złotego. Dlaczego? Bo inwestorzy nadal pokładają duże nadzieje związane z okresem późnej wiosny i wakacji, a europejskie akcje wydają się być coraz bardziej atrakcyjne w porównaniu chociażby z amerykańskimi, na co wpływ mają chociażby różnice w podejściu do polityki monetarnej pomiędzy Europejskim Bankiem Centralnym, a amerykańskim FED-em. Ten pierwszy zapowiedział już intensyfikację działań zmierzających do większej kontroli tego, co dzieje się wokół rentowności europejskich obligacji, podczas kiedy drugi nie widzi w ich wzrostach większego problemu. Na lepszym postrzeganiu Niemiec, oraz spodziewanym przyspieszeniu szczepień, może skorzystać też polska giełda i waluta. Będzie mieć to związek ze specyficzną korelacją naszego regionu CEE3 z europejskim sentymentem.

Rynki finansowe mają taką cechę, że nie reagują nadmiernie na bieżące wydarzenia, a dyskontują przyszłość na bazie różnych czynników. Trendy są kreowane na bazie zaskoczeń, inaczej nie miałyby stosownej dynamiki. A złoty jest na dość niskich poziomach, co może dawać bazę do zbudowania przyzwoitego ruchu w nadchodzących tygodniach. Zwłaszcza, że rynki finansowe mogą rozpocząć swoisty zakład z NBP o to, czy ten rzeczywiście będzie w stanie obronić swój scenariusz, zakładający brak podwyżki stóp procentowych do 2023 r. Opublikowana w marcu projekcja inflacyjna zakłada, że wskaźnik CPI będzie w najbliższych latach utrzymywać się w górnym przedziale odchylenia od celu, co sprawia, że bank centralny podejmuje duże ryzyko pozostając biernym. Rynki takie nie są, co może dać pole do wzrostu rentowności obligacji wypychając tym samym w górę także złotego. Oczywiście NBP już pokazał, że będzie temu przeciwdziałać będąc aktywnym na rynku poprzez skup aktywów, ale raczej nie będzie miał zbytniego komfortu, aby robić to długo. Strategia QE w polskim wydaniu jest nazbyt ryzykowna i być może jeszcze w tym roku pojawi się wśród ekonomistów głośna dyskusja o konieczności jej zakończenia.

Oczywiście kluczowym determinantem pozostanie też wątek dolara. Ten po wyraźnych wzrostach w marcu, może w kwietniu zaliczyć korektę. Dlaczego? Rentowności amerykańskich obligacji, które głównie ciągnęły dolara w górę, zaczęły w ostatnich dniach spadać. To nieco poprawiło sentyment na Wall Street, gdzie dodatkowo mieliśmy do czynienia z tzw. efektem Bidena. Mowa o czekach będących elementem przyjętego programu stymulacyjnego, ale i też oczekiwaniach związanych z kolejnym programem – tym razem infrastrukturalnym. Ten jednak będzie rozłożony na lata, wiec nie da krótkoterminowego efektu o czym rynki zdaja się teraz zapominać. Ale wróćmy do dolara. Ten korzystał na tzw. luce szczepionkowej – szybsze tempo procesu szczepień w USA, niż w innych częściach świata zwiększało oczekiwania związane z konkurencyjną przewagą amerykańskiej gospodarki. Tymczasem w drugim kwartale luka ta powinna maleć ze względu na większą dostępność preparatów w innych krajach. To przełoży się na większe zainteresowanie głównie europejskimi aktywami, co może przełożyć się na wzrost notowań EURUSD.

 

Marek Rogalski

Autor jest głównym analitykiem walutowym w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska S.A.