Podsumowanie lipca: FED i Trump fundują rynkom zmienność

KOMENTARZ EKSPERTA Lipiec nie był udanym okresem dla polskiej waluty, chociaż warszawska giełda trzymała się zaskakująco nieźle. Na początku miesiąca negatywny wpływ na rynek miały słowa szefa NBP, jakie padły podczas konferencji prasowej po posiedzeniu RPP. 

Przedstawiciele tej instytucji byli kilka dni po publikacji zaskakująco niskiej inflacji CPI za czerwiec (2,5 proc. r/r), oraz świeżo zaznajomieni z wnioskami płynącymi z lipcowej projekcji inflacyjnej NBP. Stopy procentowe pozostawiono bez zmian, ale narracja stała się bardziej „gołębia”, co nieco zaskoczyło ekonomistów spodziewających się takiego zwrotu raczej na jesieni. Niemniej to słowa prezesa Glapińskiego o tym, że we wrześniu (a więc na kolejnym decyzyjnym posiedzeniu) złoży on wniosek o obniżkę stóp procentowych, wywróciły rynkowy stolik. Polska waluta dość szybko straciła kilka groszy na wartości w kolejnych dniach – notowania EURPLN sięgnęły okolic 4,35, CHFPLN 4,72, a USDPLN 3,80. Niemniej równie szybko inwestorzy zdali sobie sprawę z tego, że komentarz szefa NBP mógł nijak mieć się do rzeczywistości – zerwanie dopiero co rozpoczętych rozmów pokojowych pomiędzy USA, a Iranem i powrót do działań zbrojnych szybko doprowadziły do wyraźnego odbicia cen ropy. W pewnym momencie sięgnęło ono nawet 25 USD na baryłce ropy Brent, co odpowiada 35 proc. zwyżce od dołka z początku miesiąca. W końcu lipca Donald Trump zapowiedział przerwę w atakach na Iran, co doprowadziło do korekty notowań surowca, choć trudno ocenić na jak długo.

Sytuacja geopolityczna pozostaje napięta po tym jak jemeńscy Huti zdecydowali się na próby blokady kluczowej Cieśniny Bab al-Mandab. Jednocześnie topniejące strategiczne zapasy ropy mogą negatywnie rzutować nawet na krótkoterminowe perspektywy podażowe. Tymczasem kolejna hossa cenowa na ropie i jej pochodnych to potężny ból głowy dla decydentów w bankach centralnych – za chwilę decydenci mogą zacząć obawiać się utrwalenia podwyższonej inflacji i chociaż może mieć ona charakter podażowy, to będą dążyć w stronę podwyżek stóp procentowych. Czy za kilka lat świat skończy w stagflacji? Niekoniecznie, gdyż wpływ na globalną gospodarkę mogą mieć zupełnie nowe zjawiska, jak chociażby wzrost produktywności za sprawą rewolucji AI i jej oddziaływanie dezinflacyjne. Niemniej w krótkim okresie może zrobić się bardziej nerwowo, jeżeli FED zdecyduje się na bardziej „jastrzębi” przekaz otwierając drogę aż do dwóch podwyżek stóp w tym roku, a napięcia pomiędzy USA, a Iranem utrzymają się przez najbliższe miesiące. Nie brak głosów geopolitycznych ekspertów wieszczących długotrwały konflikt o niskiej, bądź średniej intensywności. Donald Trump nie ma pomysłu jak wycofać się z tej wojny, która już może kosztować go utratę Kongresu przez republikanów po listopadowych wyborach połówkowych.

Trend wzrostowy amerykańskiej względem pozostałych, który dobrze obrazują notowania tzw. koszyka dolara zaczyna wchodzić w fazę dłuższego odbicia o czym świadczy ponowne podejście notowań w rejon poziomów z czerwca, które były najwyższymi w tym roku. W przypadku EURUSD analiza techniczna podpowiada, że za kilka miesięcy możemy znaleźć się nawet przy 1,10. Byłby to powrót do poziomów obserwowanych w kwietniu 2025 r. I nie byłyby to dobre informacje dla złotego – USDPLN mógłby w takiej sytuacji testować okolice 4,00.  Istotnym obszarem ryzyka może okazać się polityka RPP niechętnej podwyżkom stóp (rosnący kontrast z FED), czy też brak szans na poprawę kiepskiej sytuacji fiskalnej kraju (kontekst roku wyborczego 2027).

Na tym tle globalnych napięć polski parkiet wyglądał w lipcu naprawdę nieźle. Indeks WIG20 ustanowił nowe, tegoroczne maksimum przy 3900 pkt. na co wpływ miał wzrost spółek surowcowych i energetycznych (korzystających z globalnej sytuacji), ale i też odbicie spółek handlowych korzystających z zaostrzenia przepisów wobec chińskich platform (wzrosty Allegro), czy też spekulacji wokół możliwego przejęcia (Żabka). Trzeba też odnotować dość solidne dane GUS z polskiej gospodarki za czerwiec, co może zapowiadać wzrost PKB bliski 4,0 proc. w drugim kwartale.

Marek Rogalski
Główny analityk rynkowy Domu Maklerskiego BOŚ. Tekst zawiera wyłącznie jego prywatne opinie i nie powinien być inaczej interpretowany.