Marzec przyniesie zawirowania

KOMENTARZ EKSPERTA W lutym pozytywne trendy na krajowych aktywach uległy wyhamowaniu. Wprawdzie główny indeks warszawskiej giełdy WIG20 zyskał jeszcze niecałe 3 proc., ale w styczniu wynik był dwukrotnie lepszy.

Niemniej sam fakt, że polskie akcje zyskały średnio 10 proc. zaledwie przez pierwsze dwa miesiące tego roku należy uznać za naprawdę niezły wynik. Inwestorzy dostrzegli potencjał w rodzimych spółkach, oraz docenili wciąż dobre perspektywy dla polskiej gospodarki, ale zwyczajnie skorzystali też na zainteresowaniu rynkami wschodzącymi, co pokazują chociażby dobre wyniki indeksu MSCI Emerging Markets. W przypadku złotego kluczowym wsparciem pozostawały nadal wysokie, realne stopy procentowe – Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych – taki ruch jest planowany dopiero na marcowym posiedzeniu. Niemniej przeszkodą było zachowanie się dolara, który lekko zyskał na rynkach globalnych – indeks dolara zyskał 0,6 proc. w ciągu miesiąca. Kluczowa dla USDPLN para EURUSD spadła o 0,3 proc. pozostając jednak powyżej poziomu 1.18. To przełożyło się na ruch dolara o 2 grosze do 3,57 zł. Para EURPLN zyskała z kolei 1 grosz, kończąc luty wokół 4,22 zł. Tu jednak od początku roku dominuje trend boczny.


To co zwróciło uwagę w ubiegłym miesiącu, to większe zainteresowanie inwestorów rynkami długu – rentowności amerykańskich benchmarkowych papierów 10-letnich spadły o ponad 30 punktów bazowych schodząc w rejon wsparcia z października ub.r przy 3,95 proc. W dół poszły tez obligacje japońskie, czy europejskie, chociaż nie pojawiły się żadne, mocne dane makro, które by to uzasadniały – nadal narracja banków centralnych (zwłaszcza amerykańskiego FED) pozostaje dość ostrożna. Zatem odreagowanie wcześniejszej słabości? Nie do końca, bardziej planowany ruch w stronę bezpiecznych przystani, a za taką uznawany jest dług. I jak pokazały wydarzenia z weekendu, jaki rozpoczął się 28 lutego, inwestorzy mieli swoje powody. Nie przewidzieli jednak tego, że sytuacja geopolityczna będzie aż tak mocno eskalować…

Wspólny atak Izraela i USA na Iran był scenariuszem branym pod uwagę przez rynki, ale jak zwykle zaskoczeniem okazała się być data. Zwłaszcza, że jeszcze kilka dni wcześniej w szwajcarskiej Genewie miały miejsce negocjacje dotyczące rezygnacji Iranu z programu atomowego, które rzekomo były „konstruktywne”. Ukrytym zamiarem USA staje się odcięcie Chin od irańskiej ropy, która była sprzedawana z dużym rabatem (koszty omijania międzynarodowych sankcji). Wskazują na to precyzyjne naloty na porty przeładunkowe irańskiego surowca. Na razie jednak na zamieszaniu stracą wszyscy. Jednoznaczna argumentacja USA i Izraela, że w tej operacji chodzi o odsunięcie ajatollahów od władzy, doprowadziła do sytuacji, w której reżim zagrał va-banque atakując w odwecie cele nie tylko na terenie Izraela, ale i też po raz pierwszy także inne kraje arabskie w regionie. Zablokowana została także kluczowa cieśnina Ormuz, w efekcie przynajmniej kilkadziesiąt tankowców z ropą w Zatoce Perskiej zostało dosłownie unieruchomionych na pełnym morzu. Ceny ropy na rynkach światowych wystrzeliły mocno w górę – w przeciwieństwie do kilkunastodniowej wojny izraelsko-irańskiej w czerwcu ub.r., tym razem działania zbrojne dotknęły bezpośrednio realny biznes (wtedy rynki grały tylko obawami, które szybko wyparowały, kiedy okazało się, że Ormuz nie została zablokowana). Droga ropa to woda na młyn dla „jastrzębi” w bankach centralnych, których zdaniem podwyższona presja inflacyjna w wielu gospodarkach na świecie, utrzyma się dłużej, niż się tego oczekuje. Tym samym bankierzy powinni zostać ostrożni w decyzjach odnośnie luzowania polityki monetarnej. Co to może znaczyć dla rynków?

Mocniejszy dolar i słabsze rynki wschodzące. Obawy, co do długości i intensywności działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie będą prowadzić do ucieczki inwestorów z ryzykownych aktywów – teoretycznie ruch na dolarze nie powinien być duży, choć otwartym pytaniem pozostaje kwestia nadmiernej ilości krótkich pozycji w tej walucie (grających na jej spadek), jakie były otwierane na przestrzeni ostatnich miesięcy. To był fundament strategii wielu funduszy, analogicznie jak długie pozycje w złocie (grające na wzrosty cen kruszcu) – teraz paradoksem może być to, że początkowe, zdecydowane wzrosty złota podyktowane obawami o inflację (za sprawą skokowo drożejącej ropy) mogą nie zostać utrzymane, jeżeli silny dolar rozkręci spiralę na innych aktywach.

Jak długo potrwają zawirowania na rynkach? Wydaje się, że ci, którzy liczyli na to, że bez wprowadzenia wojsk lądowych do Iranu, rzeczywiście uda się doprowadzić do zmiany władzy w tym kraju, byli raczej mocno naiwni. Jednocześnie Izrael, czy też USA, które przesunęły spore siły w rejon Bliskiego Wschodu, mają też ograniczone możliwości prowadzenia tak intensywnej operacji dłużej, niż przez kilkanaście dni. Reżim w Teheranie raczej przetrwa, choć mocno osłabiony i pozbawiony możliwości sprawczości w regionie (jak to było do tej pory) i niewykluczone, że zgodzi się na jakąś nieformalną współpracę z USA w zamian za „przeformatowanie” dotychczasowych stosunków międzynarodowych, czyli odejście od osi współpracy z Moskwą i Pekinem. Jeżeli ta narracja jest właściwa, to już w drugiej połowie marca na rynkach finansowych powinno pojawić się odreagowanie, a kwiecień przyniesie kontynuację pozytywnych tendencji zarysowanych w pierwszych dwóch miesiącach roku.

Czy w marcu Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe? Posiedzenie z 4 marca może być jednym z kluczowych wydarzeń dla złotego w tym miesiącu. Za cięciem stóp o 25 punktów baz. przemawia wiele – w tym schodząca w okolice 2 proc. r/r inflacja, sygnały wyhamowania dynamiki wynagrodzeń i „krzepnięcie” gospodarki, która w tym roku będzie raczej rozwijać się w tempie nie przekraczającym 3 proc. Decydenci mogą jednak zdecydować o przełożeniu takiej decyzji na kwiecień ze względu na nadzwyczajną zmienność na rynkach globalnych, co jednocześnie mogłoby częściowo pomóc złotemu – niepisana zasada mówi, że bank centralny w sytuacji globalnych napięć powstrzymuje się od działań, które mogłyby dodatkowo osłabić kurs krajowej waluty.

Marek Rogalski
Autor jest głównym analitykiem rynkowym w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska S.A. Tekst wyraża jego prywatne opinie.