W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Korzystając z naszej strony akceptujesz zasady Polityki Cookie.
  • Powiew lata

Powiew lata

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ |

28 maja 2020

Lepsze nastroje, wyższe temperatury… przepraszam, kursy, no właśnie, czy to co najgorsze jest już za nami? Maj upłynął zaskakująco dobrze na rynkach finansowych, chociaż miały miejsce i też trudne chwile. Szybko zostały jednak wykorzystane jako spekulacyjne okazje przez tych, którzy uznali, że warto podłączyć się do tendencji, jaka ma miejsce od kilku tygodni. Od strachu w marcu, to niemalże przesadnej euforii w końcu maja – czy to jeszcze inwestowanie, czy już tylko spekulacja?

Czy w globalnej, gospodarczej rzeczywistości pojawiły się jakieś mocne sygnały zapowiadające wyraźne ożywienie gospodarki w najbliższych miesiącach? Na razie nie – odczyty makro za kwiecień pokazały, że fatalne dane z marca uległy dalszemu pogorszeniu, a w majowych odczytach sentymentu wśród konsumentów, czy biznesu widać zaledwie niewielką poprawę, bardziej za sprawą lepszych odczytów tzw. subwskaźników przyszłych oczekiwań. Jak na skalę działań podjętych przez decydentów w bankach centralnych, oraz polityków, nie jest to wiele. Biznes jest ostrożny, konsumenci podobnie, potężna stymulacja fiskalno-monetarna nie zda się na wiele, jeżeli nie zmieni się nasze nastawienie. A radykalną poprawę mogą przynieść dopiero informacje nt. skutecznego leku, czy też szczepionki na koronawirusa. Najbardziej optymistyczne prognozy zakładają, że takowy mógłby się pojawić już w końcu roku, ale zdaniem wielu medycznych ekspertów poczekamy nawet rok dłużej.

Tymczasem rynki finansowe zdaja się antycypować scenariusz V/U-kształtnego odbicia w globalnej gospodarce. Rozdźwięk między „wyobrażeniem”, a rzeczywistością może być coraz większy, prowadząc w końcu do mocnego przesilenia. Trudno jest ocenić, czym się ono skończy. Hossa na rynkach finansowych kreowana jest przez „drukowane” pieniądze, a więc działania banków centralnych. Jednocześnie padają zapewnienia ze strony decydentów, że nie osiągnięto jeszcze „sufitu” i możliwości jest wiele (chociaż większość odrzuca scenariusz wprowadzenia ujemnych stóp procentowych). Z kolei mechanizmy państwa zdaja się być lepiej przygotowane na potencjalną drugą falę zakażeń na jesieni, co wprowadza być może tylko złudne wrażenie, że co najwyżej zobaczymy lokalne ograniczenia w aktywności gospodarek i nie powtórzy się sytuacja z marca.

Układy na rynkach oparte o wykresy techniczne i zależności fundamentalne z reguły mocno wywraca dopiero nieoczekiwany czynnik, taki „czarny łabędź”, na którego w pierwszym etapie nie ma rozwiązania. Wtedy szybko wkrada się strach, dając prostą receptę na szybkie załamanie – via scenariusz z połowy marca. Zastanówmy się teraz, co mogłoby być takim „wywrotowym” scenariuszem?

Relacje amerykańsko-chińskie? Były tematem numer jeden w zeszłym roku, ale wojny handlowe nie odwróciły trendów w gospodarce i na rynkach. Być może dlatego, że nie została zastosowana żadna z tzw. opcji atomowych w postaci wyrzucenia chińskich spółek z amerykańskich giełd, podcięcia ich łańcucha dostaw, czy też ograniczenia zakupów amerykańskich obligacji, bądź ich sprzedaży. Ale i też takie ruchy byłyby bardzo dotkliwe dla obu stron, dlatego szukano innych możliwości. Czy teraz będzie podobnie? Niewykluczone. Wprawdzie wszystkie opcje są na stole, ale ostatecznie zwycięża biznesowy rozsądek.

Problemy z nadmiernym zadłużeniem? Dopóki aktywne będą banki centralne skupujące aktywa z rynku, to problem pozostanie długo schowany. Ale szybciej ujawni się w przypadku tzw. krajów rozwijających się, gdzie możliwości decydentów będą ograniczone. Wrażliwe będą tzw. słabe ogniwa, gdzie problemy były widoczne jeszcze przed pandemią COVID-19 i to nawet w miejscach pozornie bezpiecznych. Niezależnie od działań Europejskiego Banku Centralnego i efektów tzw. europejskiego programu pomocowego, kulą u nogi pozostaną Włochy – to tylko kwestia czasu, kiedy ten wątek zostanie wykorzystany jako pretekst do potężnej spekulacji przeciwko euro. Tak czy inaczej obecnie nie jesteśmy w stanie ocenić kosztów, jakie pozostaną po pandemii, a konkretnie dość radykalnych działań podjętych przez decydentów – masowego dodruku pieniędzy, oraz pakietów fiskalnych.

Jak na tym tle mogą zachować się polskie aktywa? W końcu maja złoty gwałtownie zyskał, a giełdowy indeks WIG20 wybił się górą z wcześniejszej konsolidacji. Ruch ten był powiązany z poprawą sentymentu na wielu rynkach wschodzących, ale i szczegółami europejskiego pakietu pomocowego – wsparcie dla Polski może wynieść nawet 7 proc. PKB. i to w większości w postaci bezzwrotnych grantów. Tyle, czy nie był to tylko odprysk optymizmu ze światowych rynków i to w ich końcowej fazie wzrostu? Czynników ryzyka jest wciąż nazbyt wiele, aby móc uznać, że nastały już dobre czasy także dla polskich aktywów.