• Jak wygrać z inflacją
Biuletyn Podatki i Rachunkowość:

Jak wygrać z inflacją

03 stycznia 2019

Piotr Rosik, "Gazeta Bankowa" |

Wiele wskazuje na to, że rok 2019 będzie w Polsce rokiem rosnącej zauważalnie inflacji. Jak zachowają się różne aktywa inwestycyjne w warunkach wzrostu cen?

Zmiana kosztu pieniądza w czasie wpływa nie tylko na poziom cen, ale też na zachowanie aktywów inwestycyjnych. Oczekiwana stopa inflacji – obok m.in. premii za ryzyko i premii płynności – to jeden z kilku czynników, które kształtują stopę zwrotu z inwestycji w średnim, a zwłaszcza w długim terminie.

Jak wiadomo, na światowych rynkach finansowych w ostatnich latach stopa inflacji była bardzo niska, czasami wręcz ujemna (czyli występowała deflacja). Pojawia się jednak coraz więcej sygnałów, że inflacja będzie rosła, czyli siła nabywcza pieniądza będzie spadać. Sygnały o rosnących oczekiwaniach inflacyjnych widać zarówno na Starym Kontynencie (w tym w Polsce), jak i w Ameryce Północnej.

Jak wskazuje Szymon Juszczyk, analityk RDM Wealth Management, rosnąca inflacja pojawia się w dwóch fazach cyklu koniunkturalnego. – W fazie inflacyjnego ożywienia gospodarczego wzrost cen przyspiesza w wyniku coraz to wyższego popytu i nieproporcjonalnie niższego wzrostu podaży. W miarę upływu czasu pojawiają się nowe inwestycje w przedsiębiorstwach, by sprostać zapotrzebowaniu na popyt, co dalej napędza wzrost cen. Sytuacja taka trwa do momentu, gdy popyt osiąga swój maksymalny poziom i zaczyna spadać. Wówczas mamy do czynienia z inflacyjną fazą spowolnienia gospodarczego – tłumaczy Juszczyk.

 

Nadchodzi czas obligacji indeksowanych inflacją

Co prawda prognozy nie mówią o wysokiej inflacji w 2019 r., ale generalnie ekonomiści spodziewają się wzrostu cen. – Gdyby prześledzić dane z globalnej gospodarki, również z Polski, można dojść do wniosku, że świat zaczyna zmierzać w kierunku fazy inflacyjnego spowolnienia gospodarczego. Wiele wskazuje na to, że w 2019 r. inflacja w Polsce się pojawi i wówczas może się zbliżyć do górnego ograniczenia celu inflacyjnego NBP, który wynosi 3,5 proc. Główną przyczyną będą wzrosty cen energii elektrycznej – wskazuje analityk RDM Wealth Management Szymon Juszczyk.

To oznacza, że jak najbardziej sensowne jest zastanawianie się nad tym, jak wyceny różnych aktywów inwestycyjnych zachowają się w warunkach rosnącej inflacji w najbliższych miesiącach. Zdaniem prof. Krzysztofa Jajugi z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu przede wszystkim należy pamiętać, że inflacja (obecna i spodziewana) nie jest jedynym czynnikiem kształtującym ceny aktywów. Po drugie, nie wszystkie kategorie aktywów reagują tak samo na zmieniającą się wartość pieniądza. – Podstawowe aktywa inwestycyjne to akcje i obligacje. W przypadku obligacji o stałym oprocentowaniu wzrost inflacji oznacza wzrost wymaganej stopy dochodu inwestorów, co prowadzi w efekcie do spadku cen obligacji. Inaczej jest w przypadku obligacji o zmiennym oprocentowaniu opartym na stopie referencyjnej, gdyż wtedy z reguły stopa ta dostosowuje się do zmian stopy inflacji, zaś cena obligacji powraca do wartości nominalnej w momencie zmiany oprocentowania – tłumaczy prof. Jajuga.

Co do zasady na rynku obligacji panuje zasada: im wyższa dynamika inflacji, tym wyższe rentowności długu skarbowego. – Z jednej strony inwestorzy oczekują wyższej nominalnej rentowności, by „zatrzymać” rentowność realną, a z drugiej rosnąca inflacja powoduje wzrost oczekiwań na podniesienie poziomu stóp procentowych. Dlatego też na rynku długu w najbliższej przyszłości poszukiwałbym raczej obligacji zmiennokuponowych, którą są odporne na wzrost inflacji. Oraz obligacji indeksowanych inflacją, które w takich okresach zyskują na wartości. Długoterminowe obligacje stałokuponowe mogą przynieść zauważalne dla portfela straty – radzi Szymon Juszczyk.

Inflacja w Europie i w USA

Stopa inflacji w Unii Europejskiej (skala lewa) i USA (skala prawa) – 20 lat

Źródło: Trading Economics

 

Umiarkowana inflacja jest dobra dla akcji

W przypadku akcji sytuacja jest bardziej skomplikowana. Jak tłumaczy prof. Jajuga, zwyżka stopy inflacji oznacza wzrost wymaganej stopy zwrotu, co teoretycznie oznacza spadek cen akcji. – Jednak w rzeczywistości, wraz ze wzrostem inflacji akcje stają się bardziej atrakcyjne, niż obligacje, co może oznaczać zwyżkę cen. Praktyka pokazuje, że w przypadku umiarkowanej inflacji ceny akcji rosną. Jeśli jednak inflacja jest bardzo wysoka, to może to wpłynąć negatywnie na ceny akcji – wskazuje naukowiec z UE we Wrocławiu.

Czemu umiarkowanie rosnąca inflacja jest dobra dla akcji? – Oznacza wyższe ceny produktów i usług sprzedawanych przez firmy. Co za tym idzie, zwiększa się tempo wzrostu przychodów, co jest uwzględniane w kursach giełdowych. Najjaskrawszym przykładem na potwierdzenie tej tezy są giełdy w krajach o wysokiej inflacji, np. w Argentynie czy Rosji. Na tamtejszych parkietach stopy zwrotu w lokalnych walutach są bardzo wysokie, właśnie dzięki efektowi wzrostu przychodów spółek – zwraca uwagę Seweryn Masalski, zarządzający MM Prime TFI.

Szymon Juszczyk ostrzega jednak, że obecny cykl koniunkturalny jest jedyny w swoim rodzaju, nie tylko ze względu na długość jego trwania, ale także z uwagi na instrumenty polityki pieniężnej, jakich użyły w ostatnich latach najważniejsze banki centralne na świecie. – Biorąc pod uwagę spowalniającą gospodarkę, to rynek akcji jako całość, bez podejścia selektywnego, może być bardzo ryzykowny – alarmuje analityk.

Inflacja a giełda w Argentynie

Stopa inflacji (linia niebieska, skala lewa) na tle indeksu MERVAL (linia czarna, skala prawa)

Źródło: Trading Economics

Inflacja a giełda w USA

Stopa inflacji w USA (linia niebieska, skala lewa) na tle indeksu Dow Jones - DJIA (linia czarna, skala prawa)

Źródło: Trading Economics

WIG przestał dyskontować wzrost tempa inflacji

Jak wyglądało w przeszłości zachowanie polskich akcji w warunkach rosnącej inflacji? Czego można się spodziewać w nadchodzących kwartałach? – Polski rynek akcji zależy od wielu czynników, również proponowanych zmian związanych z Pracowniczymi Planami Kapitałowymi. Inflacja nie jest tu najważniejsza – uważa prof. Jajuga.

Związek między trendami inflacyjnymi a trendami na GPW jest niejednoznaczny – ostrzega Tomasz Hońdo, analityk Quercus TFI. – Jeszcze kilka lat temu można było zauważyć, że WIG z dość sporym, wielomiesięcznym wyprzedzeniem idzie w górę, a więc dyskontuje przyszły wzrost tempa inflacji. Jednak w ostatnich latach ten efekt wyprzedzenia nie jest już widoczny. Ostatnia fala wzrostowa WIG–u odbyła się nawet z pewnym opóźnieniem względem przyspieszenia inflacji. Dołek inflacji miał miejsce w lutym 2015, a na GPW mieliśmy dołek w styczniu 2016 r. Szczyt inflacji mieliśmy w listopadzie 2017 r., a na GPW lokalny szczyt był w styczniu 2018 – wskazuje Hońdo.

Inflacja a giełda w Polsce

Stopa inflacji w Polsce (linia niebieska, skala lewa) na tle indeksu WIG (linia czarna, skala prawa)

Źródło: Trading Economics

Spółki energetyczne powinny dać zarobić

Wygląda więc na to, że aby zarobić na giełdzie na inflacji, trzeba podejść do sprawy mocno selektywnie. Akcje spółek z jakich sektorów mogą najbardziej zwyżkować w okresie rosnącej inflacji? Prof. Jajuga wskazuje na papiery firm z branż produkcyjnych i wydobywczych. Podobną opinię ma prof. Krzysztof Borowski ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. – W warunkach rosnącej inflacji na uwagę zasługują takie sektory, jak surowcowy, bo gdy ceny idą w górę, notowania surowców również powinny zwyżkować. Poza tym drożeć mogą akcje spółek energetycznych. Można oczekiwać również wzrostu cen nieruchomości, a tym samym zwyżki cen akcji spółek budowlanych i deweloperskich – wymienia prof. Borowski.

Sektor energetyczny wydaje się być szczególnie atrakcyjny – podkreśla Szymon Juszczyk, analityk RDM Wealth Management. – Wzrosty cen energii elektrycznej najbardziej pozytywnie odczują jej producenci. Polski sektor energetyczny jest w tej chwili bardzo atrakcyjnie wyceniany – wskazuje Juszczyk. – Sektor bankowy w normalnych warunkach również zyskuje na rosnącej inflacji, bowiem rosną oczekiwania na podwyżki stóp procentowych, czyli na nominalny wzrost bankowych przychodów. Również handel detaliczny może w takiej sytuacji zachowywać się korzystnie, pod warunkiem, że firmom uda się przenieść wzrost kosztów działalności na finalnych odbiorców – dodaje analityk.

Obrazy podrożeją skokowo, nieruchomości powoli

Powszechnie uważa się, że tak zwane inwestycje alternatywne – w złoto czy w nieruchomości, a nawet w sztukę – bardzo dobrze chronią kapitał przed inflacją. A jak jest naprawdę?

Prof. Jajuga wskazuje, że wzrost inflacji zazwyczaj przekłada się na wzrost cen nieruchomości. Jednak inne inwestycje alternatywne są w dużym stopniu zależne od koniunktury na rynkach światowych i trudno doszukiwać się wpływu zmian kosztu pieniądza w Polsce na stopy zwrotu z tych inwestycji. – Przy tym, oczywiście, wzrost inflacji w Polsce wpłynie niekorzystnie na realną, a więc pomniejszoną o inflację, stopę zwrotu z tych inwestycji – ostrzega prof. Jajuga.

Prof. Borowski, który jest autorem książki „Sztuka inwestowania w sztukę”, przyznaje, że w przypadku dzieł sztuki zwyżka cen odbywa się w sposób nierównomierny. – Początkowo, kiedy do inwestorów zaczynają dopływać informacje o podwyższonej inflacji, rodzi się impuls cenowy, prowadzący od skokowego wzrostu cen. Jednak w dłuższej perspektywie tempo przyrostu cen systematycznie wyhamowuje – zwraca uwagę prof. Borowski. – Pierwszemu impulsowi wzrostu cen na rynku malarstwa towarzyszy często zmiana szkół czy nurtów najbardziej poszukiwanych przez inwestorów. Jest to wynik pojawienia się inwestorów zainteresowanych nabyciem obrazów w celu osiągnięcia średnio lub długoterminowych zysków. Swoją uwagę koncentrują oni na tych artystach, których dzieła, zdaniem znawców, są niedowartościowane. W ten sposób tworzy się nowa moda, przyciągająca innych inwestorów, która też stopniowo zwraca uwagę rasowych kolekcjonerów oraz inwestorów niemaksymalizujących swoich zysków, mowa tutaj np. o muzeach – dodaje naukowiec z SGH.

Zdaniem prof. Borowskiego, opisane schematy zachowań cen na rynku giełdowym i inwestycji alternatywnych są „klasyczne”. – Nic nie wskazuje na to, aby tym razem zmiany cen miały przebiegać w sposób odmienny, chociaż pierwotnie może wydawać się, że jednak rynek zachowa się inaczej. Ex post wszyscy zgadzają się jednak, że cztery najdroższe słowa na rynkach finansowych to właśnie „tym razem będzie inaczej” – konkluduje prof. Borowski.

Gazeta Bankowa