• Sukces fiskusa, zawód dla banków
Biuletyn Podatki i Rachunkowość:

Sukces fiskusa, zawód dla banków

31 sierpnia 2018

Marek Siudaj, "Gazeta Bankowa" |

Uruchomienie mechanizmu split payment miało dać bankom i firmom finansowym dostęp do morza pieniędzy. Ale na razie boomu nie widać

Walka z wyłudzeniami VAT miała zwiększyć wpływy budżetowe, ale spodziewano się, że niektóre rozwiązania mogą rykoszetem doprowadzić do ofiar wśród firm. Największe obawy wiązały się z ostateczną bronią przeciwko oszustom i nieuczciwym podatnikom, czyli mechanizmem podzielonej płatności VAT, tj. split payment.

Jednym z największych problemów, jakie mają małe firmy, jest dostęp do finansowania. Kredyty i innego rodzaju produkty dla MŚP są drogie i bardzo często wiążą się z dodatkowymi obostrzeniami, które również mają swoją cenę. Dlatego mali przedsiębiorcy wykorzystują każdą złotówkę, jaka trafia w ich ręce, w tym środki, które otrzymują w ramach rozliczeń podatku VAT.

Bonus od fiskusa

Generalnie sytuacja wygląda tak, że jeśli przedsiębiorca dostaje produkt, to otrzymuje pieniądze i za produkt, i do tego jeszcze środki z VAT. Podatek – w zależności od czasu rozliczeń – może zapłacić albo w kolejnym miesiącu, albo w miesiącu następującym po kwartale, w którym doszło do transakcji. To oznacza, że do czasu wpłaty dysponuje pulą wolnych pieniędzy.

Trudno powiedzieć, jak wielu przedsiębiorców obraca pieniędzmi z VAT, a jaka część woli zamrozić środki, aby potem nie mieć problemu z fiskusem. Z wypowiedzi specjalistów wynika jednak, że obracanie pieniędzmi uzyskanymi w ramach podatku VAT jest powszechną praktyką firm. Gdyby im te środki odebrać, mnóstwo przedsiębiorców z miejsca miałoby kłopoty z płynnością.

A właśnie taki byłby efekt split payment. Przypomnijmy, że to rozwiązanie zakłada, iż wpłata uzyskiwana za produkt czy usługę byłaby dzielona na dwie transze. Jedna, czyli płatność, trafiałaby na rachunek przedsiębiorcy, druga zaś – na specjalny rachunek, z którego dokonywane byłyby rozliczenia z fiskusem. To oznaczałoby, że łatwe i nieoprocentowane pieniądze dla przedsiębiorców przestałyby płynąć.

Split payment wszedł w życie na początku lipca tego roku i chyba nikt tego nie zauważył. Dlatego, że to rozwiązanie dobrowolne, stosowane tylko przez tych przedsiębiorców, którzy chcą. Takich, którzy chcą, z kolei jest niewielu, jako że na razie nie widać presji ze strony fiskusa na stosowanie tego mechanizmu.

Split payment miał być bronią ostateczną w walce z wyłudzeniami z VAT, tyle że w rządzie zapanowało przekonanie, iż ten bój został zdecydowanie wygrany. Z wypowiedzi płynących z kancelarii premiera wynika, że polska luka VAT została już bardzo mocno ograniczona dzięki użyciu innych rozwiązań – JPK, STIR itd. – więc nie ma sensu zbyt mocno naciskać na split payment.

Firmy zatem „dostały czas”, aby zapoznać się z tym narzędziem i aby zacząć doceniać jego pozytywne strony. Najwyraźniej korzystają z tego czasu, bo nawet duże przedsiębiorstwa, dla których podzielona płatność jest najmniej niekorzystna, nie zdecydowały się na to rozwiązanie.

W efekcie nie ma zapotrzebowania na dodatkowe produkty finansowe przeznaczone dla małych i średnich firm.

Banki pod parą

„Na razie nie widzimy, aby klienci ratowali się krótkoterminowymi formami finansowania” – tak o reakcji MŚP na split payment pisze biuro prasowe PKO BP.

Dla banków to może stanowić problem, jako że w cały system podzielnej płatności to one zainwestowały najwięcej. Faktycznie bowiem każdy z nich musiał zdublować konta firmowe, jakie prowadził. To oznacza większe wydatki zarówno przy utworzeniu tych kont – które przeznaczone są na wpłaty VAT – jak i ich utrzymywaniu. Gdyby split payment okazał się powszechny i rzeczywiście doprowadził do wzrostu zapotrzebowania przedsiębiorców, zwiększone wydatki dałyby większe wpływy. A obecnie cała operacja daje wynik ujemny.

Nieco większy ruch dostrzegają firmy, które specjalizują się w obsłudze finansowej najmniejszych przedsiębiorców.

– Obserwujemy podwyższone zainteresowanie, ale nie powiedziałbym, że jest to wielka skala. Widzimy na pewno obawy klientów, którzy przed udzieleniem finansowania pytają, czy uruchomimy im środki w podzielonej płatności. Mamy też dedykowaną infolinię dla klientów, którzy chcą uzyskać informację o split payment – ale zainteresowanie znikome. Z drugiej strony jako odbiorca płatności od kontrahentów naszych klientów otrzymujemy bardzo mało płatności w ramach split payment – mówi Jakub Więcław, prezes inviPay, firmy zajmującej się mikrofaktoringiem.

Tu warto dodać, że mikrofaktoring to jeden z najszybciej rosnących segmentów rynku finansowego. Obsługa małych firm zawsze generowała spore ryzyko, które często odstraszało banki od tego segmentu. Na dodatek wymaga to sporych nakładów, choćby w ludzi, poza tym nie jest łatwo dokonać scoringu małych przedsiębiorców. Znacznie łatwiej uzyskać ekspozycję na ten segment przez pośrednika – czyli zainwestować w obligacje firmy zajmującej się oferowaniem mikrofaktoringu. Być może tu tkwi źródło owego wysokiego, dwucyfrowego tempa rozwoju tej branży.

Zdaniem Jakuba Więcława wśród przyczyn braku większego ruchu w kwestii split payment jest nieobecność w tym systemie dużych firm. – Duże firmy nie zaczęły jeszcze płacić w mechanizmie split payment i nie „zaraziły rynku”. Część firm nie jest gotowych technologicznie do wysyłania płatności w ramach split payment; korzystają z systemów księgowych do eksportu przelewów do bankowości i brak aktualizacji systemu księgowego powoduje, że nie używają podzielonej płatności – wyjaśnia prezes inviPay.

Brak dużych firm w systemie jest kolejnym dowodem na to, że skala wyłudzeń VAT mocno spadła. Przepisy nakazują solidarną odpowiedzialność za niezapłacony podatek, czyli jeśli w łańcuchu pojawia się nieuczciwy podmiot, ryzyko zapłaty spada na wszystkich. Dla dużych firm, z dużymi łańcuchami kooperantów ryzyko wejścia w taki łańcuch z udziałem oszusta jest stosunkowo spore. Ale jeśli wyłudzeń jest bardzo mało, ryzyko spada i tym samym opłacalność przejścia na split payment maleje.

Jednak to, co jest sukcesem dla Ministerstwa Finansów, może być problemem dla instytucji finansowych. Od pewnego czasu prawie każda większa instytucja finansowa – z Bankiem Pekao na czele – stara się zwiększyć swoją obecność wśród małych firm, bo to jest jedyny segment rynku ze stosunkowo niewielką sprzedażą produktów bankowych. Wszyscy wiedzą, że tylko tam się da szybko rosnąć. Split payment i wymagania, jakie postawiłby przed małymi firmami, dla banków byłyby znakomitym sposobem na przyciągnięcie do siebie tych podmiotów. Fakt, że system będzie dobrowolny jeszcze przez jakiś czas, tę walkę o najmniejsze firmy opóźni. I da więcej czasu takim podmiotom jak inviPay na penetrację tego rynku.