• Przywrócić blask rynkowi kapitałowemu
Biuletyn Podatki i Rachunkowość:

Przywrócić blask rynkowi kapitałowemu

06 grudnia 2018

Stanisław Koczot, "Gazeta Bankowa" |

Rynek kapitałowy posiada takie cechy, które pozwalają sfinansować najbardziej innowacyjne przedsięwzięcia gospodarcze – mówi Jarosław Grzywiński, współzałożyciel Instytutu Rynku Kapitałowego i Finansów, były p.o. prezes warszawskiej giełdy i wiceprezes Rady Giełdy

Jaki jest potencjał polskiego rynku kapitałowego? Gdzie jest największy – w instytucjach działających na tym rynku, gwarantujących przejrzystość transakcji? W emitentach, a może w inwestorach?

JAROSŁAW GRZYWIŃSKI: Rynek kapitałowy jest nierozerwalnie związany z przedsiębiorczością. Wspieranie szeroko rozumianej przedsiębiorczości to pierwszy warunek funkcjonowania rynku kapitałowego. Drugi konieczny warunek polega na tym, żeby spółki, które dobrze na tym rynku funkcjonują, zachęcić do finansowania inwestycji. Uważam, że powinno się to robić przede wszystkim poprzez kapitał pochodzący z rynku kapitałowego, ponieważ posiada on takie cechy, które pozwalają sfinansować najbardziej innowacyjne przedsięwzięcia gospodarcze. Amerykańska Dolina Krzemowa, programy badawcze, firmy, które dokonują wielkich innowacji prawdopodobnie nigdy by nie uzyskały tradycyjnego finansowania. To dzięki rynkowi kapitałowemu nastąpił boom gospodarki innowacyjnej na świecie.

A w Polsce? Czy u nas jest podobnie?

Tak. Na przykład przedstawiciele CD Project wielokrotnie opowiadali o tym, jak próbowali znaleźć w Polsce finansowanie w sektorze bankowym, i to wcale w nieodległych czasach, i nie zyskało to aprobaty. Natomiast rynek kapitałowy uwierzył w ich przedsięwzięcie. Rynek kapitałowy nierozerwalnie związany jest z duchem przedsiębiorczości na świecie.

Dlaczego?

Ponieważ charakteryzuje się pozytywnym nastawieniem do ryzyka, jeżeli chodzi o inwestycje rozwojowe.

W takim razie, gdzie tkwi jego siła?

W rozwoju przedsiębiorczości i w stymulowaniu biznesu w Polsce, także poprzez tworzenie dobrego otoczenia regulacyjnego. Infrastruktura rynku kapitałowego powinna poprawić kilka elementów, które funkcjonują nie najlepiej. Uważam również, że potrzebna jest edukacja ekonomiczna. Pod tym względem mamy do czynienia z dużym regresem, brakuje inwestora indywidualnego, zwłaszcza młodego. Rynku kapitałowego, połączonego z oszczędzaniem i inwestowaniem, nie zbudujemy w oparciu jedynie o inwestora instytucjonalnego.

Pytam pana o potencjał, dlatego, że Instytut Rynku Kapitałowego i Finansów, którego pan jest współzałożycielem, zapewne dokładnie określił obszary zainteresowań i największe możliwości rozwoju biznesu.

W genezie Instytutu Rynków Kapitałowych i Finansów ważne były moje zawodowe doświadczenia: najpierw, w 2015/2016 roku, gdy trafiłem do Rady Giełdy, i później, w 2017, gdy pełniłem obowiązki Prezesa Zarządu GPW, dostrzegłem, że nie istnieje prorozwojowy hub dla rynku kapitałowego, że brakuje zespołu, który dbałby o business development. Na London Stock Exchange taki dział liczy kilkadziesiąt osób, zajmują się one wyszukiwaniem potencjalnych emitentów, ściągają na LSE spółki także z Polski. Widziałem taką potrzebę już 2-3 lata temu. Udało się skupić środowiska, które również uważały, że na rynku kapitałowym w Polsce brakuje katalizatora, charakterystycznego dla każdego rozwiniętego rynku. Mamy w ramach Instytutu Rynków Kapitałowych i Finansów ambitny profesjonalny zespół rozumiejący współczesny globalny rynek kapitałowy.

Czy interesuje państwa cały rynek kapitałowy, czy tylko giełda?

Spektrum działania Instytutu jest dosyć szerokie, nie można przecież przekonywać przedsiębiorców tylko do samej giełdy. Mamy takie alternatywne źródła finansowania, jak crowdfunding dla mniejszych firm; są w Polsce spółki, które bardziej pasują do mocno zaawansowanych rynków kapitałowych, na przykład firmy biotechnologiczne. Trafiają do nas pytania od spółek zainteresowanych giełdą we Frankfurcie czy w Londynie. Rynek kapitałowy jest znacznie szerszy niż stacjonarna giełda. Obserwowałem jak działa globalny rynek kapitałowy pełniąc funkcję w Board of Directors w nowoczesnej platformie tradingowej w Londynie. Dziś, poprzez ETF-y, nowoczesne platformy tradingowe, możliwy jest handel akcjami każdej spółki na całym świecie. Rynek staje się coraz bardziej konkurencyjny. Giełdy stacjonarne powinny sobie odpowiedzieć na pytanie, jak budować wartość dodaną, powinny proponować najlepsze warunki emitentom i inwestorom. Rynek kapitałowy jest obecnie rynkiem globalnym, nie da się tworzyć regionalnych, hermetycznych lokalnych obszarów działalności. Instytut jako hub prorozwojowy dla rynków kapitałowych i dla przedsiębiorców poszukujących kapitału, ma ambicję być teamem globalnym.

A jak to wygląda od strony inwestorów? Czy inwestor zmienił się, jest inny niż kilka lat temu? Czy młody inwestor wybiera giełdę, czy crowdfunding, a może woli inwestować w kryptowaluty?

Jeżeli podzielimy inwestorów w sposób dychotomiczny, na inwestora instytucjonalnego i indywidualnego, to okaże się ten pierwszy jest znacznie łatwiejszy do opisania. Są to profesjonalni inwestorzy. Inwestor instytucjonalny przysparza mniej problemów „diagnostycznych” niż indywidualny.

Gdzie on inwestuje? Na określonych rynkach, wybiera tylko określone instrumenty finansowe?

Rynek inwestora instytucjonalnego jest bardzo wyspecjalizowany. Działają na nim fundusze globalne, które dzielą świat na pewne regiony, na przykład na emerging markets i developed markets. Inwestorzy dzielą też emitentów na podstawie branż. Mamy też podział w zależności od tego, jaki stopień ryzyka inwestor chce ponieść.

A inwestorzy indywidualni?

Na rynkach dojrzałych nadal są oni dosyć aktywni. Na przykład w USA wynika to z długiej tradycji inwestowania, z przekazywania papierów wartościowych z pokolenia na pokolenie. Udział inwestorów indywidualnych w obrotach na rynkach dojrzałych sięga nawet 30 proc. Natomiast w Polsce w ostatnich latach mamy do czynienia ze znacznym odpływem inwestorów indywidualnych. Według ostatniego badania Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, w Polsce znikają z giełdy młodzi inwestorzy, w wieku 18-25 lat. Na początku transformacji polskiego rynku kapitałowego zainteresowanie giełdą z ich strony było bardzo duże. Obecnie na polskim rynku według badań SII ich tam już nie ma. Jeżeli młody człowiek inwestuje, to wybiera alternatywne instrumenty finansowe, na przykład kryptowaluty.

Jaki jest ogólny profil inwestora indywidualnego w Polsce?

Jest to inwestor dosyć tradycyjny, akumulujący pieniądze głównie na rachunkach oszczędnościowych, niekoniecznie inwestujący na rynku kapitałowym.

Pan chce to zmienić?

Tak. Jednym z celów naszej działalności jest powrót do jednego z bardziej stabilnych i sprawdzonych instrumentów finansowych na rynku kapitałowym. Nadal uważam, że musimy wrócić m.in. do do funduszy nieruchomościowych w formie spółek publicznych, czyli do REIT-ów – Real Estate Investment Trust. Należy ponowić próbę stworzenia tych profesjonalnych funduszy nieruchomościowych inwestujących przede wszystkim w nieruchomości komercyjne, które na całym świecie cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony inwestora indywidualnego. Przygotowywałem na GPW w kwietniu 2017 roku debiut spółki GRIFFIN RE. Domy maklerskie informowały wówczas o nadzwyczajnym zainteresowaniu akcjami tego funduszu nieruchomościowego wśród inwestorów indywidualnych.

Pierwsza inicjatywa Instytutu jest skierowana do regionów. W nich szukacie państwo spółek zainteresowanych rynkiem kapitałowym. Dlaczego Instytut wybrał ten właśnie kierunek?

Polska przedsiębiorczość i polski wzrost PKB pochodzi z setek tysięcy przedsiębiorców działających w całej Polsce. Spotkałem się z opiniami, że naszemu rynkowi kapitałowemu brakuje wyjścia do regionów, w których istnieją potencjalni emitenci. Inicjatywa, którą nazwaliśmy „Rynek kapitałowy dla regionów”, zaczyna się od Śląska i Wielkopolski. Jest ona skierowana do firm, które mają ambicje wejścia na rynek kapitałowy, ale nikt do tej pory nie przedstawił im „mapy drogowej debiutu na GPW”. Chcemy pokazać przedsiębiorcom zarówno zalety, jak i wyzwania tego rynku. Nawet w małych miejscowościach można znaleźć perły polskiej przedsiębiorczości. Regiony na pewno zasługują na docenienie przez rynek kapitałowy.

Rynek regionalny to w znacznym stopniu rynek firm rodzinnych. Czy firmy rodzinne nie zdominowały go?

O dominacji raczej trudno mówić, natomiast na pewno firmy rodzinne są w regionach bardzo aktywne. Często mają problem z sukcesją i tutaj rynek kapitałowy może być dla nich szansą i rozwiązaniem. Na pewno potencjał firm rodzinnych w Polsce jest bardzo duży. Abstrahując od nich, w regionach jest dużo firm o kapitalizacji znacznie przewyższającej nawet spółki notowane na głównym parkiecie warszawskiej giełdy. Bardzo często nie wchodzą na rynek publiczny tylko dlatego, że odkładają na później kolejny etap swojego rozwoju lub obawiają się wyzwań o charakterze regulacyjnym.

A pan uważa, że powinny?

Tak. Uważam, że rynek kapitałowy jest uwieńczeniem działalności dla wielu firm. Finalnym etapem w rozwoju przedsiębiorców. Moja wizja, wyniesiona z tradycji rynków anglosaskich, może jest trochę idealistyczna, ale jestem przekonany, że jest autentyczna i prawdziwa. Uważam, że rynek kapitałowy jest wystarczająco zróżnicowany, by znalazło się na nim miejsce zarówno dla mniejszych spółek, jak i dla tych dojrzałych. Mamy przecież NewConnect, jest crowdfunding, jest wreszcie rynek główny na GPW. Na najambitniejsze i najbardziej zaawansowane polskie spółki oczekuje globalny rynek kapitałowy.

No właśnie, często zapominamy o tym, że rynek kapitałowy, a zwłaszcza giełda, to nie tylko możliwość finansowania rozwoju, ale również nobilitacja i zaszczyt…

Warto to pokazywać na przykładach polskich spółek, które dzięki rynkowi kapitałowemu zbudowały swoją potęgę. Przykłady sukcesów rynku kapitałowego w Polsce są liczne m.in. Asseco, CD Project czy czempion rynku kapitałowego DINO SA, której debiut prowadziłem na GPW w 2017 roku.