• Dlaczego banki centralne kupują złoto
Biuletyn Podatki i Rachunkowość:

Dlaczego banki centralne kupują złoto

06 grudnia 2018

Piotr Rosik, "Gazeta Bankowa" |

W III kwartale 2018 r. banki centralne rzuciły się do kupowania złota. Głównie z uwagi na relatywnie niską cenę kruszcu, ale też w pewnych przypadkach ze względu na kwestie polityczne. Niektórzy eksperci wskazują, że to może być także przygotowanie do „abdykacji” dolara z funkcji głównej waluty rezerwowej świata

Złoto jest ważnym składnikiem rezerw banków centralnych. Pod koniec I połowy 2018 roku te instytucje posiadały 33 695 ton kruszcu o wartości 1,36 bln dol., co stanowiło około 10 proc. ich rezerw – wynika z danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW).

Co za tym idzie, banki centralne są ważnym inwestorem na rynku złota. MFW szacuje, że w I połowie 2018 r. odpowiadały za około 10 proc. globalnego popytu na kruszec. W I połowie 2018 roku banki centralne kupiły 194 ton złota, o 8 proc. więcej, niż w analogicznym okresie 2017 roku. Mało tego, w III kwartale wręcz rzuciły się do zakupów złota. Nabyły 148 ton kruszcu, co oznacza wzrost rok do roku o 22 proc. i największe zakupy od IV kwartału 2015 roku (169 ton) – wynika z danych World Gold Council.

Złoto kusi banki z rynków wschodzących

Co ciekawe, złoto kupują głównie banki z rynków wschodzących. W III kwartale tego roku najaktywniejszym kupującym był bank centralny Rosji (92 tony), który zrobił największe kwartale zakupy od 1993 roku. Sporo złota kupiły także banki centralne z Turcji (18,5 tony), Kazachstanu (13,4 tony) i Indii (13,7 tony). Po raz pierwszy od 1978 roku złoto kupił bank centralny Egiptu. Znacząco wzrosło w tym roku zaangażowanie w złoto ze strony Narodowego Banku Węgier, który zwiększył rezerwy skokowo, z 3 ton do blisko 32 ton.

Wśród banków centralnych, które w III kwartale skusił blask złota, jest również Narodowy Bank Polski. W tym okresie zakupił on około 13,7 ton kruszcu. Ostatnio na tego rodzaju ruch NBP zdecydował się pod koniec lat 90. XX wieku. Z opublikowanych 7 listopada br. danych o aktywach rezerwowych NBP wynika, że na koniec października wartość posiadanego przez tą instytucję złota wyniosła 5036 mln dol., wobec 4438,9 mln dol. miesiąc wcześniej. To oznacza, że w październiku NBP dokupił kolejne 12 ton, zwiększając stan złotych rezerw do rekordowo wysokiego poziomu 129 ton.

Kruszec jest tani i apolityczny

Jak banki centralne z rynków wschodzących tłumaczą zainteresowanie złotem? Wiceprezes rosyjskiego banki Dimitrij Tulin stwierdził, że „złoto jest po prostu świetnym zabezpieczeniem przed politycznym i gospodarczym ryzykiem”. Prezes węgierskiego banku centralnego Gyorgy Matolscy tłumaczył, że zakupy złota „mają po prostu na celu zwiększenie bezpieczeństwa finansowego Węgier”.

Prawda o zakupach złota przez banki centralne krajów wschodzących jest jednak bardziej skomplikowana. Z pewnością czynnikiem zachęcającym do takich ruchów jest relatywnie niska cena złota, wahająca się w okolicach 1150-1350 dol. za uncję. Ale nie jest to ani jedyny, ani podstawowy czynnik.

Michał Tekliński, ekspert Goldenmark, wskazuje na różnorakie przyczyny zainteresowania tych instytucji złotym kruszcem. – Jedną z nich jest zwykła racjonalna dywersyfikacja rezerw, którą warto przecież stosować nawet w domowym budżecie. Jednak posiadanie złota jest ważne w kontekście trwających i spodziewanych wojen walutowych oraz nadchodzącej próby ograniczenia wpływu dolara amerykańskiego na światowe rozliczenia w handlu ropą. Złoto jako zabezpieczenie jest potrzebne też Chinom do przyszłego umacniania swojej waluty – wymienia Tekliński. 

Jeszcze inny jest przypadek Rosji. Złote rezerwy banku rosyjskiego rosną, ale za to maleją rezerwy dolarowe. Rosja wyprzedaje również amerykańskie obligacje skarbowe. – Banki centralne krajów wschodzących dywersyfikują rezerwy i odchodzą powoli od dolara. W tym procesie widziałbym bardziej powody techniczne, niż ideologiczne. Wyjątek może stanowić Rosja, gdzie polityka odchodzenia od dolara i obligacji skarbowych USA może mieć uzasadnienie polityczne – potwierdza „Gazecie Bankowej” Konrad Białas, główny analityk TMS Brokers.

Czy to już przygotowania do „globalnego resetu”?

Niektórzy eksperci uważają, że banki rynków wschodzących już zaczęły przygotowywać się na nadchodzącą wielką zmianę. „W najbliższej przyszłości popyt na złoto ze strony banków centralnych powinien pozostać dość wysoki i stabilny. Będą one chciały dywersyfikować swoje rezerwy przed spodziewanym przejściem do multiratelarnego systemu walutowego” – uważają analitycy World Gold Council.

Cynik9 prowadzący poczytny blog DwaGrosze nie ma wątpliwości, że system monetarny świata zmierza w kierunku nieuchronnego „resetu”, który oznaczał będzie „dymisję” dolara amerykańskiego. – W tej sytuacji nie może dziwić, że kraje wschodzące poszukują pewnego układu odniesienia, który ułatwi im przejście przez turbulencje, jakie globalny reset przyniesie – mówi „Gazecie Bankowej” Cynik9.

Według blogera, po globalnym resecie zmieni się cały system monetarny. – Będzie on zapewne oparty na koncepcie SDR, czyli specjalnych praw ciągnienia [Special Drawing Rights – przyp. aut]. Złoto będzie w nim odgrywało, obok chińskiego juana, czołową rolę. Niewykluczone jest też włączenie innych ważnych surowców do systemu rezerw – wróży Cynik9.

Zdaniem Konrada Białasa, dolar szybko dominującej pozycji nie odda, ale może stopniowo słabnąć. – Osobiście nie widzę przyszłości dolara w czarnych barwach. Ale przyznaję, że ma on więcej do stracenia, niż do zyskania. Globalny proces normalizacji polityki pieniężnej powinien obniżać wartość dolara poprzez aprecjację innych walut. Stąd wydaje się zasadne z punktu widzenia banków centralnych, aby wykorzystać obecny moment do zmniejszenia udziału dolara w rezerwach. Przy niepewnej przyszłości innych walut, ucieczka w złoto wydaje się racjonalna – podsumowuje główny ekonomista TMS Brokers.

Jednak w opinii Jiriego Rusnoka, prezesa Czeskiego Banku Narodowego (CNB), kupowanie złota przez banki centralne mija się z celem. „Nie jest to pilna kwestia, która by zaprzątała naszą uwagę. Nie rozważamy obecnie takich transakcji. Faktem jest, że złota w rezerwach mamy bardzo mało. Ale nie widzę racjonalnych argumentów na rzecz większego zaangażowania w kruszec. Złoto nie zapewnia żadnych odsetek, a jego przechowywanie jest kosztowne. Nie jest to również instrument płynny, trudno nim zarządzać, bo kruszec budzi ogromne emocje. Obawiam się, że gdyby zaszła taka potrzeba, nikt nie odważyłby się sprzedać narodowego złota” – powiedział Rusnok w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. „Jedynym argumentem na rzecz kupna kruszcu, jaki dostrzegam, jest kwestia wizerunkowa. Chodzi o stłumienie krytyki, że pod względem ilości złota w rezerwach jesteśmy na świecie w ogonie. W powszechnej świadomości złoto jest bowiem ostoją wartości” – dodał gubernator CNB w rozmowie z polską gazetą.

NBP dba o zachowanie proporcji w rezerwach

A jak tłumaczy swoje złote zakupy NBP? Instytucja nie chce komentować działań w zakresie zarządzania rezerwami. Prezes NBP prof. Adam Glapiński na jednej z tegorocznych konferencji prasowych potwierdził jedynie, że bank zdecydował się „na pewne zmiany w rezerwach”.

Zdaniem Konrada Białasa, najniższa od początku 2017 r. cena złota z pewnością mogła być zachętą dla NBP do powiększenia rezerw kruszcu. – Zakup mógł być też wymuszony dbaniem o utrzymanie odpowiedniego poziomu udziałów złota w całkowitej wartości aktywów rezerwowych. Na koniec lipca br. udział złota w aktywach rezerwowych spadł do 3,66 proc., poziomu najniższego od stycznia 2017 roku, przy średniej za poprzednie 12 miesięcy na poziomie 3,8 proc. Przy wzroście wartości całkowitych rezerw o 5,2 proc. w okresie styczeń-wrzesień tego roku, NBP musiał dokonywać rewizji portfela i powiększać ilościowe rezerwy złota dla zachowania odpowiednich proporcji - tłumaczy główny analityk TMS Brokers.

– Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie o motywacje NBP. Niewątpliwie jednak decyzja o zwiększeniu zaangażowania w złoto jest słuszna. Zapewne była poprzedzona analizą sytuacji międzynarodowej, kondycji finansów banku i trendów światowych – komentuje Michał Tekliński, ekspert Goldenmark.

Czy zabrać złoto z Londynu? I dokąd?

Tajemnicą poliszynela jest, że większość swojego złota NBP trzyma za granicą, a nie w kraju. Polskie złoto składowane jest głównie w Londynie. – Polska, podobnie jak inne kraje naszego regionu, większość złota przechowuje nad Tamizą. Stolica Wielkiej Brytanii to jedno ze światowych centrów handlu kruszcami – zwraca uwagę Tekliński.

Czy NBP powinien sprowadzić złoto do Polski? To pytanie jest zasadne szczególnie w kontekście nadchodzącego brexitu. – Kwestia sprowadzania przez banki centralne złota do kraju wywoływała pewne kontrowersje w ciągu ostatnich lat. Takie ruchy wykonały Niemcy czy Austria. Jednak stanowisko NBP było w tej sprawie jednoznaczne i było odczytywane jako potwierdzenie pełnego zaufania do brytyjskich partnerów – wskazuje Tekliński. – Jednocześnie warto zauważyć, że Węgry, które podobnie jak Polska powiększyły ostatnio znacznie swoje rezerwy złota, sprowadziły wcześniej posiadane 3 tony złota do kraju – dodaje ekspert Goldenmark.

Konrad Białas nie widzi potrzeby sprowadzania polskich rezerw złota do kraju. A przynajmniej tej ich części, która w długim okresie może podlegać sprzedaży. – Za sprowadzeniem złota do kraju mogą przemawiać pobudki polityczne, jak to miało miejsce w przypadku decyzji Niemiec. Ale podejmując taką decyzję na szali położylibyśmy kwestię relacji międzynarodowych. Poza tym koszty takiej operacji nie byłyby małe, a samo przechowywanie wielu ton złota też rodziłoby różnego rodzaju problemy i koszty – wskazuje główny analityk TMS Brokers.

Inną opinię prezentuje Cynik9. – Wydaje się, że NBP niepotrzebnie waha się w kwestii repatriacji polskich rezerw złota, trzymanych w Bank of England. Zabranie ich poza zasięg potencjalnych nacisków politycznych, tak jak zrobili to Węgrzy i Austriacy, wydaje się logiczne. Przy czym najwięcej sensu, ze strategicznego punktu widzenia, miałoby podzielenie większości polskich rezerw złota pomiędzy Zurych i Singapur. Do kraju należałoby sprowadzić tylko niewielką część rezerw – uważa bloger.

Cóż, złoto budzi emocje niezmiennie od wieków. I od tej reguły w 2018 roku nie ma wyjątku.