• Tworząc prawo warto zadbać o przedsiębiorców

Tworząc prawo warto zadbać o przedsiębiorców

02 grudnia 2016

Rozmowa z dr. Andre Helinem, prezesem BDO o polskim systemie podatkowym, trendach w sprawozdawczości finansowej i zmianach na rynku audytorskim.

 

 

Trwa uszczelnianie poboru VAT na szerokim ustawodawczym froncie. Jak Pan ocenia te działania?

Nie ulega wątpliwości, że próby uproszczenia tego podatku, szczególnie w relacjach międzynarodowych, dały pole manewru do nadużyć. Dlatego pojawiły się m.in. karuzele VAT oraz inne negatywne zjawiska. Pozytywnie oceniam działania związane z kontrolowaniem ściągalności podatku od towarów i usług w celu niedopuszczenia do uszczuplenia dochodów Skarbu Państwa. Jest to w gruncie rzeczy problem ogólnoeuropejski, dotyczący nie tylko Polski i mam nadzieję, że zostanie rozwiązany. Chodzi jednak o to, aby znaleźć rozwiązania, które nie wyleją dziecka z kąpielą – należy bowiem pamiętać o tym, jakie koszty generują takie zmiany i kto ma je pokrywać. Odnoszę wrażenie, że przy tych wszystkich kalkulacjach plusów i minusów skutków nowelizacji ustaw, w ich ekonomicznych uzasadnieniach zwraca się głównie uwagę na wpływy do budżetu państwa, natomiast niknie kwestia interesu przedsiębiorcy. I o to bym właśnie apelował – żeby w tych zmianach przepisów uwzględniać również korzyści przedsiębiorstw. Nie widzę tego w ustawach.

Po wejściu w życie w 2017 r. dużej nowelizacji ustawy o VAT nastąpi ograniczenie rozliczeń kwartalnych i praktycznie zostanie zlikwidowany, z powodu wielu formalnych obwarowań, zwrot tego podatku w przyspieszonym terminie 25 dni…

Sądzę, że Polska ma dziś mało atrakcyjne, w porównaniu z innymi krajami, sposoby zwracania VAT. Swoją drogą, zawsze tak było – przypomnę, że niegdyś te pieniądze do zwrotu były uwarunkowane pewną kontrolą fiskusa. Nadal Polska ma też mało atrakcyjne okresy zwrotu VAT z tytułu inwestycji w środkach trwałych. Tak jak wspomniałem – brakuje mi w tej reformie określenia kosztów, jakie poniosą w związku z nią firmy. A przecież można by się zastanowić, czy np. wprowadzić dla przedsiębiorców ulgę podatkową, aby zrekompensować im w ten sposób poświęcenie czasu na dodatkowe czynności administracyjne czy też zakup narzędzi informatycznych. Do państwowej kasy wpłynie więcej pieniędzy, zatem można by wdrożyć pewne ulgi.

Zaostrzeniu ulegną też po nowelizacji kodeksu karnego kary za przestępstwa podatkowe – za podrobienie lub przerobienie faktury będzie groziło pozbawienie wolności od 6 miesięcy do 8 lat, zaś za przestępstwa związane z fakturą lub fakturami na kwotę większą niż 5 mln zł – pozbawienie wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo kara 25 lat pozbawienia wolności…

Sądzę, że jest to oderwane od rzeczywistości, od proporcjonalności w wymierzaniu kar. Bardzo często okazuje się też, że postępowania tego typu trwają wiele lat. Nie ulega wątpliwości, że powinny być sankcje w celu zwalczania przestępstw podatkowych, ale w tym przypadku operujemy karą, która jest jedną z najwyższych w całym systemie sprawiedliwości.

Większej ściągalności podatków ma również służyć przesyłanie fiskusowi przez duże przedsiębiorstwa Jednolitych Plików Kontrolnych (JPK). Od 1 lipca 2018 r. będą do tego zobligowani pozostali przedsiębiorcy. Co wiąże się dla podatników z takim obowiązkiem?

Z pewnością muszą ponieść wydatki dotyczące przebudowy swoich systemów informatycznych. Jednakże wprowadzenie takiego obowiązku powinno ułatwić izbom skarbowym kontrolowanie przedsiębiorstw. Pamiętajmy, że często jest tak, iż taka kontrola trwa w firmach wiele tygodni, co bardzo utrudnia ich funkcjonowanie, zwłaszcza tych mniejszych i średnich. Zatem tego rodzaju działania, polegające na przesyłaniu JPK, bez odczuwania uciążliwości związanych z bezpośrednią kontrolą przedsiębiorstwa, można uznać za pozytywne.

Natomiast co do większej windykacji podatków i uszczelnienia systemu podatkowego, to warto zastanowić nad jakością tworzenia prawa i dostosowaniem regulacji do systemów informatycznych, jakimi dysponują jednostki gospodarcze. Czasami odnoszę wrażenie, że fiskus albo budzi się bardzo późno ze swoimi pomysłami w sytuacji, gdy przedsiębiorstwa są już znacznie bardziej zaawansowane technologicznie, bądź jest też wręcz odwrotnie i chce nagle być awangardą przy tworzeniu systemów komputerowych.

W ten sam nurt wpisuje się też wprowadzona 15 lipca 2016 r. klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania, a pod lupą fiskusa są transakcje, w których podatnik osiągnął korzyść podatkową powyżej 100 000 zł w okresie rozliczeniowym…

Od wielu lat zwracam uwagę na to, że przyjęliśmy pewne normy i pojęcia prawne z krajów, które mają nieco inną kulturę organizacyjną niż Polska. Pamiętajmy o tym, kiedy fiskus podaje jako przykłady, że takie klauzule występują w większości państw zachodnich. Owszem, ale tam jest też nieco inne podejście do podatnika i inna świadomość o tym, kto wkłada pieniądze do budżetu – nie jest przecież tak, że urzędnik państwowy, mało znający biznes, ma się zastanawiać, jakie były intencje przedsiębiorcy i czy odniósł określone korzyści, czy też nie. Pamiętajmy również o tym, że podatki są dla przedsiębiorcy kosztem. I tak, jak w przypadku każdego innego kosztu jest on zobowiązany działać zgodnie z prawem, ale też stara się minimalizować obciążenia podatkowe. To nie jest tak, że przedsiębiorca ma płacić wszystkie podatki, jakie sobie wyobraża fiskus, w najgorszym dla siebie wariancie. Zauważmy też, że duża część decyzji gospodarczych niekoniecznie musi mieć podłoże podatkowe. Może to być podłoże rodzinne, socjalne i wiele innych. W czasie ostatniej kampanii wyborczej w USA trwała dyskusja na temat skutków przekazania danej fundacji majątku w kontekście dalszych relacji z darczyńcami. Czy takie przekazanie było w gruncie rzeczy działalnością gospodarczej, choć formalnie nie miało takiego charakteru? Jestem bardzo ostrożny, jeśli chodzi o wprowadzanie klauzul i praktyk stosowanych w jakimś przypadkowym państwie tylko dlatego, że to pasuje do naszego własnego podwórka, bez odpowiedniego zadbania o to, czy zostało ono tak zorganizowane i przygotowane, aby te praktyki przyjąć.

Nowelizacja ustawy o rachunkowości przewiduje ujawnianie przez największe firmy w swojej sprawozdawczości informacji niefinansowych. Jak ważne będzie to dla inwestorów?

Jest to przede wszystkim kolejny krok w ewolucji sprawozdawczości finansowej. Żyjemy w erze, w której modele biznesowe i warunki jego prowadzenia bardzo szybko się zmieniają wskutek zastosowania nowej technologii. Przykładowo mamy księgarnie stacjonarne i internetowe. W przypadku tych pierwszych, które prowadzą działalność w starej formule, drastycznie spada sprzedaż książek. I takie sprawy nie są ujęte w tradycyjnym sprawozdaniu finansowym, przynajmniej dopóki nie jest już na to za późno. Informacje niefinansowe mają uwypuklić znaczenie kwestii, które są ważne w danym środowisku gospodarczym, w jakim działa jednostka, ocenę jej rentowności, a przede wszystkim – ocenę jej ryzyka. Część tych informacji dotyczy spraw społecznych, zatrudnienia, etyki, ekologii, systemów wynagradzania. Ale inne z nich mają wskazać inwestorowi zależność jednostki od wrażliwych czynników, które wpływają na jej działalność, np. od specyficznych patentów, procesów, rynków, przepisów prawnych itp. Do tradycyjnego sprawozdania finansowego dodawane są więc informacje o otoczeniu jednostki, mające znaczenie w przyszłych sprawozdaniach finansowych, w nadchodzących okresach. Chodzi zatem o zasygnalizowanie inwestorom, z pewnym wyprzedzeniem, potencjalnych możliwości danej spółki, jak też pewnych zagrożeń. Tak, aby mogli oni długofalowo podejmować swoje decyzje.

Pod koniec października 2016 r. Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt ustawy o biegłych rewidentach i ich samorządzie, firmach audytorskich oraz o nadzorze publicznym. Jakie zmiany nastąpią w audycie?

To jest ustawa, której przepisy stwarzają mi jako praktykowi bardzo dużo problemów, bo ona jest wzorowana na unijnym pakiecie audytu, a ten z kolei odnosi się pod pewnym względem do ujemnych zjawisk i nadużyć, jakich w naszym kraju tak naprawdę nie ma. Jest zrozumiałe, że Polska jako państwo członkowskie UE jest zobligowana do przyjęcia tych wytycznych. Sądzę, że w tym projekcie ustawy umyka jedna bardzo ważna kwestia – mianowicie Unia Europejska ma świadomość, że celem pakietu jest większy nadzór i kontrola nad sprawozdawczością finansową, ale też zdaje sobie sprawę z tego, że zjawiska, o których wspomniałem, są bardzo zróżnicowane w poszczególnych krajach UE. Dlatego w pakiecie operuje się zasadą proporcjonalności – każde państwo ma możliwość dostosowania tych wytycznych do własnych realiów gospodarczych i tego brakuje mi w projekcie.

Podam kilka przykładów. Po pierwsze, działając w branży od wielu lat, nie potrafię wskazać w Polce skandali gospodarczych lub nadużyć z czynnym udziałem biegłych rewidentów. Po drugie, w projekcie są zapisy o zobowiązaniach i karach, których wysokość jest zupełnie oderwana od realiów ekonomicznych funkcjonowania firm audytorskich. Będą mogły być nakładane na nie kary pieniężne w wysokości do 10% osiągniętych przychodów w poprzednim roku obrotowym, przy czym jest to drastyczna zmiana przepisów, bo przedtem chodziło o przychody z czynności rewizji finansowej, a teraz – o przychody ogółem. Zatem nawet takie czynności jak doradztwo czy wynajem nieruchomości bądź inne, nie mające nic wspólnego z rewizją finansową – są nagle uwzględniane w wymiarze kary. Na biegłego rewidenta będzie można z kolei nałożyć karę w wysokości do 250 tys. zł – jak to się ma do wynagrodzeń rewidentów, do planowania działalności firm audytorskich?

Wydaje mi się, że zapomniano tu o tej nadrzędnej klauzuli proporcjonalności, jaką UE przewiduje w swoim działaniu – idziemy w odwrotnym kierunku. Stajemy się awangardą, jeśli chodzi o zaostrzanie przepisów, jakby w Polsce było najwięcej nadużyć i negatywnych zjawisk z udziałem biegłych rewidentów, a przecież tak nie jest. Warto też pamiętać o tym, że biegli rewidenci, tak jak w przypadku innych zawodów, funkcjonują w gospodarce konkurencyjnej. Dlaczego mamy pogarszać warunki działania polskich biegłych rewidentów np. w stosunku do niemieckich czy angielskich kolegów w tej branży? Odniosłem wrażenie, jakby polski audyt otwierał się i zamykał w Warszawie – to jest nieprawda.

Niepokoi mnie też to, że firma audytorska osiągająca przychód z tytułu wykonywania czynności rewizji finansowej w jednostkach zainteresowania publicznego będzie obowiązana wnosić opłatę z tytułu nadzoru za dany rok kalendarzowy w wysokości nie wyższej niż 5,5% tych przychodów. Takie opłaty przyjmują charakter podatku, który jest uchwalony poza parlamentem – to nie jest opłata manipulacyjna czy też opłata pokrywająca koszty. Nie o to chodziło ustawodawcy unijnemu, tworząc nie państwowy, ale publiczny nadzór.

Planowane jest wprowadzenie jednolitego podatku – choć te plany wciąż się zmieniają – co oznaczałoby prawdziwą rewolucję w polskim systemie podatkowym. Jakie będą reperkusje?

Taka zmiana jest w pewnym sensie łatwa do sprzedania przez polityków, bo zamiast trzech należności będzie jedna, nie trzeba będzie liczyć składek na ZUS i NFZ... W gruncie rzeczy rozmawiamy o podniesieniu podatków dochodowych dla określonych grup społecznych i wszelkie inne kwestie, uzasadnienia, są sprawą techniczną. Nie ulega wątpliwości, że budżet potrzebuje środków w wyniku przeprowadzonych zmian. Po prostu w Polsce rośnie fiskalizm i może martwić fakt, że już od wielu lat nie było znaczącej ulgi podatkowej. Wyczerpują się proste rezerwy, siła robocza jest droższa. Chcemy zarazem przejść do gospodarki, której podstawą jest innowacyjna wiedza, a to wymaga ogromnych inwestycji, nowoczesnych technologii. Równocześnie mamy do czynienie z drenażem fiskalnym, bo przecież wymogi prawne dotyczące cen transferowych, VAT, klauzuli obejścia prawa podatkowego itd. nie prowadzą do obniżenia podatku dochodowego. One wszystkie mają na celu zwiększenie fiskalizmu. I teraz, jak rozmawiamy o jednolitym podatku, przechodzimy ze sfery biznesowej do osób prywatnych – chodzi o podwyższenie opodatkowania osób fizycznych. Jest to mało spójne z wizją rozwoju państwa gospodarczego, zgodnie z którą potrzebne są duże nakłady na ten rozwój. Kto będzie je ponosił? Przedsiębiorstwa, których dotyczą ww. regulacje…

W październiku 2016 r. odbyła się w Amsterdamie kolejna, coroczna konferencja BDO. Jakie są plany związane z rozwojem BDO w skali światowej i w Polsce?

Przede wszystkim chcemy poszerzać naszą działalność konsultingową na świecie – oprócz kwestii dotyczących rachunkowości i podatków – o usługi świadczone dla przedsiębiorstw z prawa pracy, o doradztwo prawne i związane z systemami komputerowymi, szczególnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych i systemy informatyczne, które są ściśle związane z tworzeniem informacji finansowych. I to jest ogólna strategia BDO.

Kolejnym naszym celem jest zwiększenie przychodów, działanie sieci na jeszcze większą skalę. Te przychody rosną, BDO zbliża się już do blisko 8 mld euro obrotu, w sieci zatrudnionych jest ok. 70 tysięcy osób. Ta strategia międzynarodowa przekłada się bezpośrednio na naszą strategię w Polsce, gdzie zwiększamy działania związane z doradztwem z prawa pracy – nawiązaliśmy w tym zakresie współpracę ze spółką C&C Chakowski & Ciszek, a także z doradztwem dotyczącym optymalizacji i restrukturyzacji procesów zarządzania – po wstąpieniu do naszej organizacji firmy HBC, oraz z doradztwem prawnym, po połączeniu sił z kancelarią prawną Łatała i Wspólnicy. I to spowodowało, że wolumen działania BDO w Polsce wzrasta o ok. 20%, zwiększa się też liczba zatrudnionych pracowników. Proponujemy naszym kontrahentom usługi komplementarne, wzajemnie się uzupełniające i wspierające przedsiębiorczość.

Chcemy też inwestować w nowe technologie, które pozwolą nam zautomatyzować i uprościć nasze działania, przykładowo przy audycie, stosowaniu prawa podatkowego, korzystaniu z orzeczeń sądów administracyjnych. Będziemy także inwestowali w systemy mobilne – abyśmy mogli świadczyć wspomniane usługi niezależnie od tego, czy jesteśmy w biurze czy też u klienta. Nie zmienił się charakter i cel naszej pracy, ale forma dostarczania usług i szybkość przekazywania informacji pomocnych w zarządzaniu przedsiębiorstwem przez naszych klientów. Będziemy starali się cały czas utrzymywać to duże tempo.

 

Rozmawiał Sławomir Wach

Redaktor prowadzący Biuletynów BDO: Podatki i Rachunkowość, Prawo Pracy i HR, Finanse Publiczne