|
W poniedziałek złoty zyskiwał na wartości, do czego przyczyniło się w dużej mierze zachowanie się rynku EUR/USD.
Przełamanie w górę poziomu 1,30 przy dalszym ocieplaniu się globalnych nastrojów, pomogło także walutom naszego regionu. W efekcie notowania EUR/PLN zbliżyły się w okolice 4,42 zł. Nie udało się pokonać istotnego wsparcia w okolicach 4,40 zł. To sugeruje, że notowania złotego w najbliższym czasie, nawet do końca marca, może czekać dość szeroka konsolidacja pomiędzy 4,40 zł, a 4,60 zł.
Wczoraj inwestorzy nie zareagowali na informacje resortu finansów, iż deficyt budżetu po dwóch miesiącach 2009 r. zbliżył się już do 30 proc. całorocznego planu. Ważniejsze okazały się dane o wartości środków unijnych, które były w posiadaniu ministerstwa finansów w końcu lutego. Kwota 4,26 mld euro jest imponująca, choć nie wiadomo w jakiej skali ministerstwo interweniowało w lutym na rynku za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego. W każdym
razie jak na razie wartość ta dość skutecznie działa na wyobraźnię części spekulantów. Warto przy tym zaznaczyć, że umocnienie złotego ma też inną, prozaiczną przyczynę - niską płynność rynku. W momencie, kiedy zagraniczni inwestorzy zaczęli selektywnie podchodzić do poszczególnych krajów w naszym regionie, wielu z nich mogło uznać, że wartoby ponownie zaangażować się na polskim rynku. Jednak niewielka płynność sprawia, iż są oni zmuszeni do zawierania transakcji, nieraz po znacznie wyższych cenach, niż to sobie wcześniej założyli.
To dobrze tłumaczy też fakt,dlaczego rynek złotego w ostatnich dniach nieraz ignorował krótkoterminowe, negatywne sygnały płynące z rynków światowych - po prostu są one wykorzystywane jako okazja do korzystnych zakupów naszej waluty.
A co napłynie do nas w najbliższym czasie? Dzisiaj ważne dane z kraju,o godz. 14:00 GUS poda dane o średniej dynamice płac w lutym, a jutro o tej samej porze poznamy szacunki produkcji przemysłowej i cen PPI. Z kolei na świecie w centrum wydarzeń będą dwudniowe posiedzenia Banku Japonii i amerykańskiego FED, które zakończą się jutro. Wydaje się, że w obliczu wciąż słabych danych makroekonomicznych, obie te instytucje zdecydują się na nadzwyczajne działania mające wesprzeć lokalne gospodarki. To pomoże giełdom, ale już niekoniecznie dolarowi. Niemniej, nie wydaje się, aby te informacje mogły doprowadzić do przełamania w dół poziomu 4,40 zł za euro. Tak jak wspomniałem wcześniej, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na najbliższe dni jest szeroka konsolidacja notowań.
Marek Rogalski - Analityk niezależny
|