09-03-2009 Złoty znów może tracić |
Nowy tydzień rozpoczął się nie najlepiej dla polskiej waluty. O godz. 11:00 za euro płacono 4,7250 zł, dolar był wart 3,74 zł, a frank podrożał do 3,2250 zł.
To wynik ponownego pogorszenia się nastrojów na światowych giełdach. Wyraźne spadki na otwarciu rynku amerykańskiego już teraz zapowiadają notowania kontraktów terminowych na główne indeksy z Wall Street, z kolei w Europie zniżki są efektem obaw, co do kondycji sektora bankowego. Po tym jak w niedzielę brytyjski rząd został zmuszony do przejęcia udziałów w banku Lloyds, który jeszcze kilka miesięcy temu właśnie z rządową pomocą przejmował mającego duże problemy w wyniku nadmiernej ekspozycji na rynku hipotecznym HBOS, pojawiły się pytania, ile to zamieszanie jeszcze potrwa i jakie będą nowe ofiary. Wciąż nierozwiązana wydaje się być tutaj kwestia zaangażowania się banków ze Starej Europy w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, zwłaszcza pod kątem tzw. złych kredytów. Z drugiej jednak strony warto nadmienić, iż stosowne programy pomocowe są już przygotowywane. W najbliższych dniach uwagę globalnych graczy będzie zwracać także sytuacja w Chinach. Sygnały o możliwym silniejszym spowolnieniu tamtejszej gospodarki, mogą przełożyć się na dalszy wzrost awersji do ryzyka.
Analizując bieżącą sytuację na rynku walutowym, warto zwrócić uwagę na wystąpienia szefów banków centralnych Węgier i Polski. W obu przypadkach padły mocne sformułowania o niedowartościowaniu walut względem fundamentów. Węgrzy zapowiedzieli też wymianę części środków unijnych bezpośrednio na rynku, a nasz prezes NBP nie wykluczył możliwości wykorzystania „dodatkowego” instrumentarium w postaci interwencji walutowej. Co do słuszności takiego posunięcia można mieć jednak pewne obawy – nie od dzisiaj wiadomo, że sugestia interwencji jest zaproszeniem do dalszej spekulacji. O wiele lepszym rozwiązaniem byłyby informacje o porozumieniu naszych polityków ws. szybkiego przyjęcia euro, co pomogłoby rozpocząć rzeczywiste rozmowy na ten temat z Europejskim Bankiem Centralnym i Komisją Europejską.
Analiza techniczna nie wyklucza, że notowania EUR/PLN spróbują przetestować dzisiaj okolice 4,75-4,76 zł. Natomiast do końca tygodnia, o ile nie poprawi się sytuacja na giełdach, możliwe jest, że za euro zapłacimy nawet 4,84 zł.
Marek Rogalski – analityk niezależny |