|
„Payrollse” wskażą kierunek
Piątkowa sesja upłynie pod znakiem danych amerykańskiego Departamentu Pracy, które poznamy o godz. 14:30. Mowa o grudniowej stopie bezrobocia, która według szacunków wzrosła z 6,7 proc. do 7,0 proc., a także ubytku w liczbie nowych etatów poza rolnictwem, który szacowany jest na 550 tys.
W tym ostatnim przypadku rozziew prognoz jest dosyć duży – od 400 do 750 tys. Wskazania te znacznie się pogorszyły po tym, jak swoje negatywne szacunki na poziomie -693 tys. przedstawiła w środę o godz. 14:15 niezależna firma badawcza ADP. Można by stwierdzić, że dzisiejsze dane będą niejako testem prawdy dla amerykańskiej gospodarki, którą czeka jeszcze wiele chudych miesięcy. To zmniejszy optymizm części graczy, którzy spodziewają się ożywienia już za kilkanaście miesięcy. Zresztą znamienna była wczorajsza reakcja, a właściwie jej brak na słowa prezydenta-elekta Baracka Obamy, który zapowiedział wdrażanie kolejnych planów stymulujących dla amerykańskiej gospodarki. Bo żaden najlepszy nawet pakiet pomocowy nie spowoduje, że z dnia na dzień będzie lepiej, a firmy, oraz banki zaczną sobie ufać w takim stopniu, jak miało to miejsce przed kryzysem.
Wczoraj poznaliśmy decyzję Banku Anglii ws. stóp procentowych. Tym razem zaskoczenia nie było, cięcie wyniosło 50 p.b., tak jak tego powszechnie oczekiwano. Główna stopa procentowa spadła do poziomu 1,50 proc., najniższego od dziesięcioleci. Wprawdzie nie jest to jeszcze koniec cyklu obniżek, gdyż brytyjska gospodarka znajduje się w fatalnym stanie (w przyszłym tygodniu zaplanowano spotkanie premiera Browna z szefem FED), ale funt zareagował na te informacje umocnieniem względem dolara i euro. Przedstawiana wcześniej strategia dla EURGBP nie ziściła się. Dzisiaj rano funt jednak stracił na wartości w oczekiwaniu na publikowane o godz. 10:30 dane o dynamice produkcji przemysłowej w listopadzie. Okazała się ona gorsza od prognoz i wyniosła -6,9 proc. r/r. O godz. 11:07 notowania GBP/USD oscylowały wokół 1,52., a EUR/GBP wokół 0,9025.
Większych zmian nie widać na razie na złotym. Wprawdzie nasza waluta dzisiaj z samego rana nieco straciła na wartości, ale później te straty zostały w sporej części odrobione. Nie zmienia to jednak faktu, że złoty pozostaje słaby. Po godz. 11:00 za euro płacono 4,0450 zł, dolar był wart 2,9470 zł, a frank 2,7030 zł. Dzisiaj nie poznamy istotnych danych z Polski. Sytuacja na rynku będzie zależeć od reakcji giełd i zagranicznych funduszy na dane z amerykańskiego rynku pracy. Trudno jednak o optymizm. Nie można wykluczyć, że na koniec dnia za euro będziemy płacić nawet 4,09-4,10 zł. Cena dolara będzie oczywiście zależna od sytuacji na EUR/USD.
A w przypadku tej pary można spodziewać się dzisiaj wzrostów. Odczyt sprzedaży detalicznej za listopad dla strefy euro nie zaskoczył negatywnie – figura wyniosła -1,5 proc. r/r i +0,6 proc. m/m, wobec oczekiwanych -1,6 proc. r/r i 0,0 proc. m/m. To teoretycznie nieco zmniejsza szanse na większe cięcie stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny podczas posiedzenia zaplanowanego na 15 stycznia b.r. Analiza techniczna wskazuje, że dojdzie dzisiaj do pokonania poziomu 1,38 na EUR/USD. Silnym wsparciem jest rejon 1,3640. O godz. 11:07 za jedno euro płacono 1,3720 USD.
Sporządził:
Marek Rogalski
Główny Analityk
First International Traders Dom Maklerski S.A.
www.fitdm.pl
|